Bug Trophy 3: Mężenin – Korczyn

Po dwutygodniowej przerwie znowu ruszam na rower. Wybór trochę inny, bo na północny odcinek Bugu. Trasa mniej oczywista i przetarta – nie jest to fragment graniczny, więc na ścieżki wydeptane przez pograniczników nie ma co liczyć.

Około dziewiątej dojeżdżam do Mężenina, szybkie wypakowanie roweru i w drogę.

Na początek trafiam na niezwykły budynek. Mam różne dziwne skojarzenie, łącznie z domem niejakiej Pippi 😉 Po przeciwnej stronie rozciąga się dolna część parku, a 200 metrów dalej na wzniesieniu stoi dworek w Mężeninie, który odwiedziłem rok temu.

DSC_8906_bug3

Szybko dojeżdżam do Bugu. Jest szeroki, płynie majestatycznie. Po chwili zaczyna się dzielić na kilka odnóg – węższych, szerszych, tworząc kilka wysp. Trafiam na niedużą wiatkę, której cechą charakterystyczną jest totalny bałagan wokół oraz stosy szkła i śmieci. Czy Polacy przestaną się kiedyś kojarzyć z brudasami?

Ruszam dalej. Droga rozdziela się na dwie. Kuszony jak zwykle bliskością rzeki, wybieram bardziej zarośniętą. To pierwszy dziś błąd 🙂 Jadę może z kilometr, droga zmienia się z w dróżkę, w końcu znika… W dodatku przede mną wielki dół starego bużyska. Nie ma odwrotu. Przeprawiam się przez trawy i trzciny wyższe ode mnie – na szczęście jest sucho. Z rowerem nie jest to jednak takie łatwe 🙂 Wspinam się na skarpę, a tu … pole owsa 🙂 Idąc miedzą docieram do rzeki. Drugi błąd – nad rzeką nie ma ścieżki. Ciągnę rower wzdłuż rzeki i wreszcie jest kawałek łąki – na przełaj udaje się przebić do drogi. Podejmuję męską decyzję, że trzeciego błędu nie będzie i będę wybierał lepsze drogi 🙂

Zrzut ekranu 2016-06-19 o 16.16.58

Teraz już spokojnie docieram do lasu, potem dłuższa jazda lasem ponad leśnymi jeziorami i już widać kolejną łąkę. Pod lasem stoją dwa domy… jak potem sprawdzę na mapach, do najbliższej wsi jest z 5 kilometrów. Tak sobie ktoś tu żyje z dala od cywilizacji.

Trudność polega jednak na tym, że dalsza droga prowadzi przez podwórko. Nikogo nie widać, za to po dojściu do bramy wypadają trzy wściekłe psy – takie co to nie gryzą tylko łykają w całości. Ich jazgot zwabia gospodynię, która ucisza towarzystwo i mogę spokojnie przejść 🙂

Zrzut ekranu 2016-06-19 o 16.17.25Teraz jazda na rower i zbliżam się do znanej sprzed roku rzeki Kałuży. Będzie przeprawa, bo najbliższy most jest w Drażniewie. Wody na szczęście niedużo, więc za chwilę cały majdan jest po drugiej stronie.

Znacznie ciekawsze jest to co zobaczyłem. Kolejny dowód, jak nieprzewidywalny jest Bug. Wielka łacha piasku, po której chodziłem rok temu – zniknęła. Za to ujście rzeki kończyło się mały plackiem piasku i dalej była głębia. Teraz ujście wpada na wielką płyciznę, która kończy się w okolicy połowy rzeki piaszczystą wyspą. Nie mogłem sobie odmówić krótkiego trekingu rzecznego 🙂

DSC_8917_bug3

Czas w drogę, bo za chwilę druga przeprawa. Mniej przyjemna. Najpierw kilkadziesiąt metrów przebijam się przez trawy  wyższe ode mnie, potem znowu buty z nóg i przełażę przez grząskie rozlewisko. Te będzie dziś na szczęście ostatnie 🙂

DSC_8934_bug3

Teraz już spokojnie ponad rzeką jadę w stronę Drohiczyna. Niestety, jest problem… Oglądałem ten odcinek na mapach wielokrotnie, łącznie z laserowymi skanami terenu i nie wypatrzyłem żadnego przejazdu ponad rzeką. I to niestety się sprawdza. Droga odbija od rzeki w kierunku wsi. Mam nadzieję że trafię na jakąś leśną ścieżkę, ale nie ma żadnej.

DSC_8943_bug3

Dojeżdżam do Drażniewa.

Zrzut ekranu 2016-06-19 o 16.17.39

Korzystam z okazji, aby sfotografować pomnik, który ostatnio przegapiłem. Nieźle się schował w trawach 🙂 Znalazłem informację, że pomnik w Drażniewie ufundowany został przez mieszkańców i poświęcony jest pamięci dwóch nauczycieli zamordowanych w 1946 roku.
DSC_8951_bug3

Szybki przejazd przez wieś, czas jest dobry, więc ruszam w kierunku sąsiedniej miejscowości, tym bardziej że ładnie się nazywa 🙂 Góry. Tam skręcam w znajomą już szutrówkę w kierunku promu.

Zrzut ekranu 2016-06-19 o 16.18.01

Cztery kilometry mijają błyskawicznie i już jestem na wprost Drohiczyna na tzw. Ruskiej Stronie. Tu też rzeka się zmieniła. Nie ma piasku, jest jednolite koryto płynącej spokojnie rzeki. Przy promie trochę czekających osób, woda jest, więc przeprawa czynna. Ja jednak nie przeprawiam się, chociaż mam pomysł na kolejną wyprawę, by przejechać drugą stroną rzeki aż do mostu w Kózkach.Zrzut ekranu 2016-06-19 o 16.18.16

Ruszam dalej i dojeżdżam do Bużysk. Miejscowość taka trochę z końca świata. Jako ciekawy akcent  – trafiam na rondo, przy którym stoi przystanek i gdzie kończy się bita droga.

DSC_8981_bug3

Tą właśnie drogą ruszam dalej, mijając kolejne rozlewiska i zmierzam w kierunku Starczewic. Mijam nieduży rezerwat i skręcam w kierunku Korczewa. Przy drodze ciągną się stawy hodowlane – zaglądam na chwilę za nasyp, bo intryguje mnie co też kryje się za wysoką skarpą 🙂

Wreszcie Korczew. Spora gminna miejscowość, w której czeka mnie „lotna premia z podjazdem” 😉 Na szczycie podjazdu odkrywam pałac. Gdzieś do tej pory mi umknął, ale już nadrabiam zaległości w czytaniu o historii tego miejsca.

DSC_9001_bug3

Czas na „ostatnią prostą”, czyli powrót do Mężenina. Po wyjeździe z Korczewa odkrywam, że jadę wysoko ponad doliną Bugu, która ciągnie się aż po horyzont. Pięknie widać stąd Drohiczyn. Długi zjazd w dół, szum powietrza w uszach i już mijam Laskowice, za parę minut później docieram do Gór (ale fajna nazwa) 🙂 Znowu Drażniew, gdzie dopadam sklep, aby wypić buteleczkę oranżady w sympatycznym wiejskim sklepiku 🙂

Zrzut ekranu 2016-06-19 o 16.18.54Przejeżdżając nad rzeczką Kałużą, mijam ciekawy budynek wyglądający jak dawny młyn. Szukając informacji, udało mi się jedynie potwierdzić przypuszczenia. Tak, to młyn. I nic więcej…

DSC_9019_bug3

Z Drażniewa już tylko 5 kilometrów leśną szutrówką.

Intryguje mnie tajemniczy krąg w lesie przy drodze, widoczny na mapach satelitarnych, ale nigdzie nie mogę namierzyć choćby śladu ścieżki, która by do niego prowadziła. Musi zaczekać do następnego razu 🙂

Zrzut ekranu 2016-06-19 o 16.19.09

Punkt czternasta jest znowu przy samochodzie. Za mną 39 kilometrów. Coraz dłuższe te trasy wychodzą 🙂

Zrzut ekranu 2016-06-18 o 16.46.51

Niedzieli ciąg dalszy w scenerii nabużańskiej

Nasyciwszy oczy kolorami kwiatów i zielenią pól, jadę dalej do Gnojna. Na końcu wsi zjeżdżam na „szuterki” w kierunku promu do Niemirowa. Prom nadal nie pływa – to ten sam, którym próbowaliśmy się przedostać z ekipą NGP na drugą stron rzeki. Za to na przystani impreza na całego. Palą się grille, samochody kursują w obie strony, panie szykują przekąski, panowie chłodzą piwo 🙂

Trafiam znowu na GreenVelo.

DSC_8839_kwiaty

Szybko uciekam na łąkę, gdzie panuje cisza i spokój. Plan minimum na dziś, to dotarcie wzdłuż Bugu do słynnej skarpy w Gnojnie od nietypowej strony – spoza odnogi zwanej Bindugą. I oczywiście jak to ja – starając się trzymać możliwie blisko rzeki – wpakowałem się w jakieś chaszcze, krzaki i rozlewiska. Na szczęście dość szybko się z nich uwolniłem, potem już tylko spacer do małego kawałka piasku i już jestem na miejscu.

DSC_8853_kwiaty

Oceniam sytuację zdjęciową – zdecydowanie należy tu przybyć świtem. Teraz skarpa jest w cieniu i prezentuje się raczej mało fotogenicznie.

DSC_8857_kwiatyAnd2more_tonemapped DSC_8860_kwiatyAnd2more_tonemapped

Chwilkę kręcę się nad jeziorkiem, łapiąc jakieś ptaszyska w obiektyw i pora na odwrót. Droga powrotna przebiega „na azymut”, dzięki czemu 3 kilometry pokonuję w ekspresowym tempie.

Efekty fotograficzne może nie rzucają na kolana, ale coś tam mam 🙂

Kwiaty Polskie

Kwitnący czerwiec – właśnie przyroda wybuchła pełnią kolorów – jeszcze nie pobrudzonych wakacyjnym kurzem.

W połączeniu z tym jednym dniem kiedy powietrze jest idealnie przejrzyste a błękit nieba świdruje mózg, powstają zdjęcia jedyne w swoim rodzaju.

DSC_8809_kwiaty

DSC_8819_kwiaty

 

A potem ruszam na zielone pola (a obłoki nade mną)…

DSC_8827_kwiaty DSC_8831_kwiaty DSC_8836_kwiaty

 

Bug Trophy – Hanna

Zachęcony pierwszym doświadczeniem, postanowiłem zdobywać kolejne 🙂

Pogoda sprzyjała, więc sobotnim świtem rower znowu ląduje w bagażniku, a ja po godzinie jazdy w Hannie. Następny upatrzony odcinek Bugu już na mnie czeka.

Ruszam ostrym tempem w kierunku Kuzawki. Jazdę ułatwia wyasfaltowana ścieżka GreenVelo. Tempo jest niezłe, kilometry lecą i zaraz skręcam w kierunku wsi. Tuż za tablicą miejscowości skręcam w kierunku Bugu, przekraczam rzeczkę (Hannę – a jakże). Kilka minut i znowu jestem nad Bugiem. Zaczynamy kolejną przygodę po wertepach.

DSC_8608_bug2

Ścieżka jest wyraźna, wiedzie przez wysokie, nadbużańskie trawy. Co najważniejsze  – cały czas blisko rzeki. Co jakiś czas będę się natykał na łachy piasku, tworzące się w zakolach rzeki. Tam zrobię obowiązkowe przerwy na łyk wody i kilka zdjęć.

DSC_8613_bug2 Panorama

Przebijam się przez kolejne rozlewiska, ale że wody jest mało, przejazd przez obniżenia nie sprawia trudności. Przed jednym z bużysk trafiam na mały dylemat – objeżdżać wokoło wielkie jezioro i oddalić się od rzeki czy przebić się przez odnogę łączącą się z rzeką. Na szczęście dzielni pogranicznicy zrobili z uschłych drzew przeprawę i mogę kontynuować drogę po przejściu kilkudziesięciu metrów przez zielony gąszcz.

DSC_8624_bug2

Dojeżdżam do kolejnego wielkiego zakola rzeki. Chwilę się wacham, czy nie skrócić drogi i je ominąć, ale nie – nie idziemy na łatwiznę. Wbijam się w wąską ścieżkę w zielonej gęstwinie. I nie żałuję. To najbardziej magiczne miejsce dzisiejszej trasy. Nie mogę się napatrzeć na to co widzę…

DSC_8633_bug2

Dłuższy czas jadę przez łąki. Trwa ich koszenie. Gdzieś w oddali pyrkoczą traktory. Mijam stadko krów. Patrzą na mnie czujnie i odprowadzają wzrokiem. Jeden był chyba byk, ale pewności nie mam 😉 Dziwnie na mnie patrzył 😉

Mijam kolejną piaszczystą łachę.

DSC_8638_bug2 Panorama

Wbijam się w ścieżkę, która ginie w gąszczu… Pierwszy wycof. Objeżdżam krzaki i skręcam w pierwszą wyraźną drogę, na jaką się natykam. Droga jest chyba uczęszczana i prowadzi do… tak – to tego dziś szukałem. Na mapach google miejsce wyglądało intrygująco. I nie zawiodłem się! Powiem więcej – to najniezwyklejsze miejsce z tych, które nad Bugiem odwiedziłem. Wielka plaża, a na wprost pionowa dwudziestometrowa skarpa z czystego, świecącego w słońcu piasku.

DSC_8658_bug2 Panorama

Zarządzam dłuższy biwak, bo nie mogę się napatrzeć na te cuda 🙂

DSC_8668_bug2

DSC_8672_bug2

Czas jechać dalej. Szukanie drogi nie sprawia problemów – ślad przecina kolejne łąki, kilka razy przejeżdżam po wyschniętym sianie, którego zapach jest bardzo intensywny i przypomina mi czasy dzieciństwa.

Teraz mijam kolejne zakola, gdzie nurt Bugu dzieli się co jakiś czas na dwa, tworząc malownicze wyspy. Natykam się na jedynych w dniu dzisiejszym ludzi – dwóch pograniczników na łódce. Macham przyjaźnie, ale są zdziwieni że ktoś ich pozdrawia, bo nie reagują. Panowie, służba służbą, ale trochę ludzkich odruchów trzeba 😉

DSC_8716_bug2

Docieram do wsi Pawluki. Dalej droga jest przegrodzona płotem i muszę objechać kilka gospodarstw, oddalając się od rzeki. Natykam się za to na piękną kapliczkę i przy okazji oznakowania czerwonego szlaku nadbużańskiego.

Teraz już spokojnie docieram do kolejnej wsi Stawki. Godzina i dystans wskazują, że czas na odwrót. Skręcam w kierunku przebiegającej niedaleko głównej drogi. Najpierw czeka mnie podjazd, bo jestem w dolinie Bugu, a wieś leży na wysokiej skarpie. Mijam umierające domy, skryte w zieleni.

DSC_8766_bug2

Wreszcie jest droga powrotna. Czeka na mnie prawdziwa autostrada dla rowerzystów. Pięknie wyasfaltowana GreenVelo wznosi się, to opada. Rozwijam zawrotną prędkość około 30 km/h 🙂

W połowie drogi trafiam na MOR. Miejsce Obsługi Rowerzysty dla niewtajemniczanych. Są stoliki, wiatki, wieża obserwacyjna. Robi wrażenie 🙂 Gdy tak sobie odpoczywam, podjeżdża sympatyczny starszy pan, wita się i zaczyna opowieść, że on tu do sąsiedniej wioski po piwo pojechał, bo tam gdzie mieszka sklepu nie ma. A że zaraz skręca w boczną drogę, to ochoczo wyciąga jedno ze swoich piw i wychyla je duszkiem 🙂 W sumie na co miał czekać 🙂

Żegnam się z panem, jeszcze ostatnia prosta – jakieś 5 km i jestem przy aucie. Zerkam na trasę – wyszło około 33 km, czas 5 godzin. Forma rośnie 🙂 Można planować kolejne wyjazdy.

DSC_8778_bug2

Relacja fotograficzna:

Trasa:

Zrzut ekranu 2016-06-04 o 16.36.52 Zrzut ekranu 2016-06-04 o 18.49.13