Szlakiem granicznym w Beskidzie Niskim

DSC_9083  Kolejny dzień wycieczki wita nas piękną pogodą. Wstajemy dość sprawnie na śniadanie i o 9 jesteśmy gotowi na przygodę. Jedziemy do Olchowca, gdzie nasz gospodarz umówił nas na spotkanie z panem Tadeuszem. Mijamy wieś Ropianka, na którą składają się dwa siedliska i chatka studencka Politechniki Warszawskiej – kojarzę miejsce, bo to chatka Klubu AKT Maluch z mego Wydziału.

Co mogę powiedzieć o mijanym krajobrazie? Cisza, wielkie przestrzenie, pusto. Wspaniałe lasy, którymi pokryte są wzgórza (bo góry to niewysokie), kręte, wąskie drogi, czasem szutrowe – choć noszą dumne miano powiatowych. Mam nadzieję, że gdy przyjadę tu kolejny raz, będzie tak samo. Dopóki ktoś nie wpadnie na kolejny pomysł wsadzenia tu jakiegoś projektu unijnego, który wyasfaltuje, wybetonuje i obije schodami i drabinami ten zapomniany zakątek świata.

DSC_9094 Docieramy do Olchowca. Idziemy kilkadziesiąt metrów i już jesteśmy przy pięknej łemkowskiej chyży. Chwilę trwa poszukiwanie gospodarza tego przybytku… gdzieś się zawieruszył 🙂 Nagle wypada do nas zza węgła i pędzi z ogromną prędkością – lekko utykając i o lasce. Wielka radość, błyskawicznie znika w domu „bo ogarnąć trzeba dla gości”, za chwilę z okna rozlega się skoczna łemkowska muzyka. Pan wypada i porywa nam Renatę do tańca, aż się kurzy! Wulkan energii 🙂 Wulkan, który ma… 85 lat. Opadła mi przysłowiowa „kopara” 🙂

DSC_9209

Potem już jest długa godzinna opowieść. Fantastyczna pamięć, barwne słownictwo, kilka wątków przeplatających się ciągle – pan Tadeusz jest świetnym gawędziarzem. Słucha się go z prawdziwą przyjemnością.

Trochę historii: w wyniku walk o Przełęcz Dukielską oraz wysiedleń na Ukrainę i tragedii „Akcji Wisła” Olchowiec zmalał do 12 gospodarstw tracąc prawie 90% przedwojennej zabudowy. Zachowane chaty i zabudowania gospodarcze wymagały remontów, w wyniku których (np. wymiany pokrycia dachów) zatracały swój pierwotny charakter. Jedną z ostatnich zachowanych w niezmienionej postaci łemkowskich chyż, prawie w ostatniej chwili udało się jednak uratować.

Zakupił ją w 1981 roku Tadeusz Kiełbasiński, zapalony turysta górski, miłośnik łemkowszczyzny z Łodzi. Po przeprowadzeniu pod nadzorem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Krośnie gruntownego remontu, w trakcie którego najwięcej nakładów i pracy wymagała wymiana części zniszczonej słomianej strzechy na identyczną, ale nową, chyża została w dniu 16 czerwca 1986 roku wpisana do rejestru zabytków.

Od 1982 roku nowy właściciel chyży rozpoczął urządzanie w niej niewielkiej początkowo ekspozycji pamiątek prezentujących kulturę i sztukę Łemkowszczyzny, a zbieranych przez niego od 1955 roku (najstarszy eksponat pozyskany został do zbiorów 19 czerwca 1955 r.) podczas licznych wędrówek po terenach Beskidu Sądeckiego, Niskiego i Bieszczadów. Wiele z tych eksponatów to absolutne unikaty, które dzięki temu, że trafiły do zbiorów, uratowane zostały przed całkowitą zagładą i zapomnieniem.

Jak to zwykle w takich przypadkach bywa, powstanie muzeum stało się dodatkowym bodźcem do powiększania kolekcji, która szybko zaczęła rosnąć, osiągając naprawdę imponujące rozmiary. Wiele pamiątek trafiło do muzeum w formie darów od sąsiadów i bliższych lub dalszych znajomych, wiele zostało zakupionych lub uzyskanych w drodze wymiany na przedmioty bardziej użyteczne. Z czasem do eksponatów łemkowskich doszły huculskie.

Obecnie na muzeum składają się:

  • zachodniołemkowska, drewniana chyża, o konstrukcji zrębowej, w której pod wspólnym, dwuspadowym, krytym słomianą strzechą dachem z wysuniętym okapem, znajdują się pomieszczania mieszkalne – kuchnia z piecem kuchennym i chlebowym, alkowa i sień oraz pomieszczenia gospodarcze – komora, obora i stodoła (boisko);
  • sypaniec dwukomorowy, drewniany, o konstrukcji zrębowej, z wysuniętym dachem dwuspadowym, krytym strzechą.

Do chyży od strony zachodniej przylega drewutnia [źródło: Olchowiec].

DSC_9213 Czas mija szybko a przed nami sporo kilometrów. Ruszamy na przełaj przez łąkę, potem improwizujemy jakimiś wertepami i nareszcie trafiamy na leśną przecinkę. Pan Andrzej zna tu każdą tutejszą ścieżkę i pewnie prowadzi nas na skróty na grzbiet pasma. Po godzinnym marszu łagodnie wznosząca się ścieżka kończy sie na szczycie Baranie. Jest tu piękna, nowa wiatka no i wieża widokowa! Drewniana konstrukcja powoduje przyśpieszone bicie serca, szczególnie przy wyłażeniu na trzecią, najwyższą platformę, której wysokość oceniam na około 15 metrów.

DSC_9280 Po półgodzinnym odpoczynku, gdy większość ma już za sobą zmagania z wieżą i kanapkami, ruszamy szlakiem granicznym w kierunku Huty Polańskiej. Godzinny marsz w dół, chwilami nawet dość stromo, kończy się na Przełęczy Mazgalica. Kilometrów w nogach już sporo, stawka się trochę rozciąga, ale pilnujemy tych najwolniej idących, szczególnie, że od czasu do czasu na końcu grupy słyszymy nawoływania „nie zostawiaj mnie…” 😉

DSC_9345 Z przełęczy czeka nas jeszcze półgodzinne zejście żółtym szlakiem na Hutę Polańską. Słoneczny dzień potęguje wrażenia bycia w raju. Wychodzę z lasu, zaczynają się łąki, mijam gigantyczną lipę, która natychmiast kojarzy mi się z drzewem widzianym w „Avatarze” 🙂 W dole widzę murowany kościół, ale nim do niego dotrę, siadam na łące pachnącej tysiącem ziół. Rośnie tu np. dziewięćsił  bezłodygowy, tymianek, podbiał, pachnie macierzanka.

DSC_9356 Parę słów o samym kościele: Pierwsza wzmianka o budowie kościoła w Hucie Polańskiej pochodzi z 1902 roku, kiedy to Jan Frankiewicz, jeden z mieszkańców wsi, zapisał pole pod budowę kościoła. Przez następne lata, gromadzono na ten cel pieniądze. W międzyczasie udało się znaleźć rozwiązanie tymczasowe. W jednej z sal szkolnych, urządzono kaplicę, przy której wkrótce postawiono miniaturową dzwonnicę oraz założono cmentarz.

Budowę świątyni rozpoczęto po 8 VIII 1935 roku kiedy to zwrócono się z prośbą o wykorzystanie drzewa z lasów biskupich. W ciągu miesiąca wykonano fundamenty oraz przygotowano kamienie do budowy kościoła. W połowie maja 1938 roku stały już mury świątyni a do połowy czerwca 1939 roku, przy finansowej pomocy Kurii Biskupiej, pokryto kościół blachą i wstawiono okna. Pozostał tylko wystrój świątyni. Poświęcenie świątyni zaplanowano na pierwszą niedzielę września. Niestety nie doszło do tego z powodu wybuchu wojny. Kościół ucierpiał podczas walk o Przełęcz Dukielską (został zniszczony dosyć poważnie). Po wojnie zaczął popadać w coraz większą ruinę. W 1947 roku zabrano cudem ocalałe dzwony, których Niemcy nie skonfiskowali „na przetop”.

Ruiny kościoła przez kilkadziesiąt lat niszczały i coraz bardziej wpisywały się w krajobraz tej pustej doliny, opuszczonej przez mieszkańców. Zainteresował się nimi dopiero pod koniec lat 80-tych – ksiądz Jan Delekta – ówczesny proboszcz parafii w Polanach. Po długich staraniach w Urzędzie Wojewódzkim w Krośnie, 31 III 1991 roku uzyskał zwrot działki na której znajdowały sie ruiny oraz cmentarz parafialny na rzecz parafii w Polanach. W październiku tegoż roku, do ks. Delekty zgłosili się członkowie Koła Łowieckiego „Zacisze” z Krosna z prośbą o odprawienie mszy z okazji święta ich patrona – świętego Huberta.
Na miejsce nabożeństwa, wspólnie wybrano ruiny kościoła w Hucie Polańskiej. Przygotowując się na obchody w dniu 3 XI 1991 roku uporządkowano teren przy kościele i na cmentarzu.

Podczas nabożeństwa, które odprawiano 3 XI 1991 roku na sąsiadującym z ruinami cmentarzu, prócz myśliwych w Eucharystii brali też udział dawni mieszkańcy Huty Polańskiej oraz ich potomkowie. Wówczas to podjęto decyzję o odbudowie kościoła.
8 XI 1992 roku odprawiono pierwszą Eucharystię w ruinach kościoła, podczas której poświęcono plac i ruiny z nadzieją szybkiej odbudowy. Powstał Komitet Odbudowy Kościoła.

Pierwsze prace ruszyły wiosną 1994 roku; podniesiono i wzmocniono mury a jesienią położono blaszany dach. W 1995 roku pokryto blachą wieże oraz wstawiono okna i drzwi.
12 XI 1995 roku w obecności dawnych mieszkańców Huty Polańskiej oraz ich potomków, mieszkańców okolicznych wsi, myśliwych, dostojników kościelnych oraz urzędników – biskup pomocniczy diecezji rzeszowskiej – Edward Biełogowski dokonał poświęcenia odnowionej świątyni. W latach 1996-1998 trwały dalsze prace wykończeniowe (tynkowanie, wykonanie kamiennego ołtarza oraz ambony, wykonanie schodów oraz posadzki). Odbudowę oficjalnie zakończono 8 XI 1998 roku, podczas odpustu ku czci świętego Huberta połączonego z 50-leciem Koła Łowieckiego „Zacisze”. Biskup K. Górny, poświęcił wmurowane przed wejściem tablice pamiątkowe [źródło: Kościół pw. św.Jana z Dukli i św.Huberta].

Błogość…

DSC_9380

GPS pokazuje już ponad 12 kilometrów, jesteśmy w drodze kilka ładnych godzin.

DSC_9413 Jest 14, teraz znowu wsiadamy do busa i jedziemy do Krempnej. Mijamy miejscowość Polany z murowaną cerkwią, przy której jednak nie zatrzymujemy się. Kilka kilometrów dalej znajduje się Kotań. Tu obejrzymy kolejną przepięknie odnowioną cerkiew.

Dawna cerkiew greckokatolicka pod wezwaniem św. Kosmy i Damiana to obecnie kościół, filia parafii rzymsko-katolickiej w Krempnej.

Cerkiew w Kotani znajduje się zaledwie 4 kilometry od Krempnej. Warto będąc w Krempnej udać się na wycieczkę by zobaczyć perłę łemkowskiej architektury, perłę, która w ostatnich latach dzięki min. „Towarzystwu Miłośników Krempnej i okolic” odzyskuje swój blask. Cerkiew znajduje się 500 metrów od głównej drogi z Krempnej do Grabiu.

Nie jest znana dokładna data powstania cerkwi, przypuszcza się że zbudowano ją na przełomie XVIII i XIX wieku ale też bardzo często jako datę budowy podaje się rok 1841 (taka data widnieje nad wejściem do babińca), nie wiadomo jednak czy jest to faktyczna data powstania czy być może pierwszy generalny remont.

DSC_9418 Jest to cerkiew orientowana (prezbiterium jest zwrócone w kierunku wschodnim) o konstrukcji zrębowej, w całości obita gontem. Posiada typową dla cerkwi łemkowskich konstrukcję trójdzielna z wyodrębnioną nawą, babińcem i prezbiterium. Wieża o ścianach pochyłych z izbicą oraz pozorną latarnią. Wokół wieży zachata. Nad nawą i prezbiterium dachy o konstrukcji namiotowej, łamane, kryte gontem. Wnętrze cerkwi poza kilkoma współczesnymi obrazkami, pozbawione jest wyposażenia oraz ikon. Zostały one wywiezione do muzeum w Łańcucie. Dzwon i żyrandol znajdują się w Desznicy.
Cerkiew otacza drewniane ogrodzenie z kamienną podmurówką. Na teren cerkwi wchodzi się przez drewnianą bramkę z gontowym dachem.

Po prawdopodobnym remoncie w 1841 roku, kolejne poważne prace wykonano pod koniec XIX wieku, w 1930 oraz w 1963 roku – wtedy to właśnie niszczejącą cerkiew rozebrano, a następnie po uzupełnieniu brakujących i zniszczonych elementów konstrukcyjnych na powrót złożono, zmieniając przy okazji poszycie dachu, z blachy na gont. Na czas remontu zabrano do konserwacji ikonostas i pozostałe wyposażenie cerkwi. Do dnia dzisiejszego znajdują się one w Muzeum w Łańcucie. Kolejny poważny remont trwa od kilku lat po dzień dzisiejszy. W 2001 roku zakupiono gont, który w 2003 roku został wykorzystany na naprawę wieży na przełomie sierpnia i września 2003 roku. Kolejny etap remontu wykonano we wrześniu 2004 roku a mianowicie wyremontowano poszycie nawy i prezbiterium. Wykonawcą remontu był Józef Hronowski z Nowego Sącza.

DSC_9420 Po zakończeniu tego etapu prac, który zabezpieczył świątynię przed niszczącym działaniem wody, która przez wiele lat dostawała się do wnętrza pojawiły się plany dalszego remontu polegającego min. na remoncie ogrodzenia oraz zaplanowano bardzo ambitnie doprowadzenie do powrotu na należne miejsce ikonostasu. Nie będzie to łatwe gdyż nie jest złożony w jednym miejscu lecz jego części są rozparcelowane po wielu miejscach.

Na terenie wokół cerkwi od 1963 roku z inicjatywy konserwatora zabytków, Olgierda Łotoczki, zaczęto zbierać okoliczne, zniszczone krzyże, które stworzyły małe lapidarium okolicznej kamieniarki. W 2005 roku, staraniem NGK Magurycz i niestrudzonego Szymona Modrzejewskiego na jednym z kolejnych obozów kamieniarskich, wykonano remont stojących wokół cerkwi krzyży. Przed cerkwią stoi ogromna lipa, o której mówi się, że jest tak samo stara jak cerkiew. Pierwotnie przed cerkwią stały dwie lipy, jednak jedna została ścięta, jako zagrażająca cerkwi. W skansenie we Lwowie znajduje się wierna kopia cerkwi w Kotani [źródło: Cerkiew w Kotani].

Jest piękna, podobnie jak jej otoczenie. Jestem oczarowany miejscem. Długo kręcę się wokół robiąc zdjęcia i wciąż czuję niedosyt, że nie oddają tego co tu widzę.

DSC_9475 Przewodnik stada pogania nas, bo czeka nas jeszcze jeden punkt wycieczki, a potem zasłużona obiadokolacja 🙂 Wracamy szybko do Krempnej, by zwiedzić kolejną z cerkwi. Wspominam skansen miniatur w Myczkowcach. Oto mam oryginały budynków, którymi tak zachwycałem się w ich zmniejszonej postaci. Cerkiew w przeciwieństwie do tej w Kotani jest czynna, może zwiedzić jej wnętrze, schronić się na chwilę przed palącym słońcem.

Krempna istniała już prawdopodobnie pod koniec XV wieku. Z 1507 roku pochodzi wzmianka o istniejącej tutaj parafii prawosławnej. W XVI wieku wieś należała do rodziny Stadnickich. W XIX wieku wieś była głównym ośrodkiem kamieniarstwa na Łemkowszyźnie. Krempna mocno ucierpiała podczas I wojny światowej , w maju 1915 roku podczas przejścia frontu spłonęła spora część zabudowań. W okresie okupacji podczas II wojny światowej, wieś była ośrodkiem nacjonalistycznego ruchu ukraińskiego. Po wojnie wysiedlono stąd całą ludność łemkowską.

DSC_9453 Cerkiew w Krempnej wybudowano w 1782 roku. Jest to informacja zapisana na tablicy fundacyjnej, na miejscu cerkwi wcześniejszej, “która 275 lat stała”, przy wsparciu finansowym księcia Karola Radziwiłła.

Pierwszy poważny remont świątyni przeprowadzono w połowie XIX wieku, kolejny remont kapitalny cerkiew przeszła w 1971.

Cerkiew w Krempnej to świątynia typu zachodniołemkowskiego, orientowana, drewniana, trójdzielna, z nawą, babińcem i prezbiterium. Przy prezbiterium zakrystia. Wieża ma konstrukcję słupowo-ramową, o pochyłych ścianach, z izbicą. Wokół niej zachata. Nad nawą i prezbiterium znajdują się dachy namiotowe, dwukrotnie łamane, kryte blachą.

Cechą charakterystyczną świątyni jest nieznaczne pochylenie babińca i prezbiterium do środka, które jest widoczne z pewnego oddalenia. Jest to wynik osiadania terenu na którym została wybudowana cerkiew.

DSC_9468 Wewnątrz cerkwi znajduje się kompletny ikonostas namalowany przez malarza pochodzącego z Przemyśla, Krasuckiego, w 1835 – 36 roku. Są to carskie wrota, ażurowe, ze sceną Zwiastowania i postaciami czterech Ewangelistów. Nad nimi znajduje się scena Ostatniej Wieczerzy, a na następnej kondygnacji Chrystus Pantokrator, po bokach ikony z apostołami. W zwieńczeniu namalowany jest krzyż, a po bokach trzy ikony przedstawiające Proroków.

Na ścianie nawy od strony południowej znajduje się bardzo cenny fragment starego ikonostasu, którego powstanie datuje się na 1664 rok. Jest to rząd Deesis z Chrystusem Pantokratorem w otoczeniu Matki Boskiej i Jana Chrzciciela. Po bokach znajdują się wizerunki dwunastu apostołów. W cerkwi zachowały się także dwie ikony pochodzące XVI wieku, jedna przedstawia św. Mikołaja, druga to ikona Opieki Bogurodzicy. W przedsionku cerkwi stoi feretron z figurą Matki Boskiej, która wśród miejscowych grekokatolików uważana jest za cudowną i otoczona czcią [źródło: Cerkiew w Krempnej].

Wracamy do Chyrowej. Nareszcie zasłużony obiad, zachwycamy się tutejszą kuchnią 🙂 Najedzeni i zmęczeni zarządzamy drzemkę. Około 21 pan Andrzej organizuje nam grilla, ale chłodna noc wygania nas koło 23 do budynku schroniska. Podziwiamy rozgwieżdżone niebo, bo nie ma tu żadnych świateł, a bezksiężycowa noc sprzyja podziwianiu Drogi Mlecznej.

Leżę i patrzę w niebo 😀

DSC_9485

Beskid Niski – Haczów, Dukla, Chyrowa

Skoro nie wyszło na północ, musiało się udać na południe 🙂

Miał być pierwotnie Kanał Augustowski, ale ze względu na koszty zdecydowaliśmy, że kolejna wycieczka Galerników ruszy w Beskid Niski. Po małych zawirowaniach organizacyjnych powstał wspaniały plan podboju terenów wokół Dukli. Jako że to większy dystans, wydłużyliśmy standardowy dwudniowy wyjazd do trzech dni. Szef wszystkich szefów, czyli Leszek ułożył perfekcyjny plan, za którego realizację zabraliśmy się ochoczo.

Sprawna zbiórka w piątek rano i po kilku godzinach jazdy mijamy Rzeszów. Za oknami busa zaczyna być nierówno 😉 Znak, że góry blisko. Już się za nimi stęskniłem.

Na pierwszy ogień idzie Haczów. Jesteśmy umówieni na zwiedzanie około 12, nasz kierowca Mirek sprawnie dowozi nas na planowaną godzinę. Z ulicy wypatrujemy wielką bryłę drewnianego kościoła, ukrytego za nowszym – murowanym. Czeka tu na nas ksiądz-przewodnik, który otwiera świątynię i ciekawie opowiada o jej historii.

DSC_8888 Panorama DSC_8892 Panorama

DSC_8859 Uważany do niedawna za najstarszy kościół drewniany w Polsce, nadal pozostaje największą zrębową świątynią gotycką w Europie. Mieszkańcy Haczowa opowiadają legendę o cudownej figurze Matki Boskiej Bolesnej przyniesionej do wioski z nurtem rzeki, która do dnia dzisiejszego otacza ich swoją opieką.

Wspomniana cudowna figura, to pieta z ok. 1400 roku, która została ukoronowana przez papieża Jana Pawła II w 1997 r. Miała ona uchronić cenny drewniany zabytek przed doszczętnym zniszczeniem podczas najazdu tatarskiego w 1624 r. Do niedawna uważano bowiem, że kościół został wtedy całkowicie spalony, a potem odbudowany. Jednak ostatnie odkrycia wykazały jedynie częściowe nadpalenie. Wydarzenie to zapisało się w historii wioski jako cudowne ocalenie kościoła. W późniejszym czasie pieta została przeniesiona do nowego kościoła, który został zbudowany obok drewnianego i pozostaje tam do dziś. W drewnianym kościele znajduje się jedynie kopia cudownej figury.

DSC_8919 Szacuje się, że budowę kościoła rozpoczęto za czasów Władysława Jagiełły ok. 1388 r. Powstał on z bali modrzewiowych i jodłowych bez użycia gwoździ metodą zrębową. Polega ona na tym, że poszczególne belki zachodzą na siebie na tzw. zakładkę. Bezpośrednio po najazdach tatarskich miał miejsce poważny remont kościoła. Dobudowano wtedy 25 metrową dzwonnicę.

W tej formie świątynia przetrwała do dnia dzisiejszego.W późniejszym okresie powiększono zakrystię oraz soboty i ogrodzono teren wokół kościoła. Nie mniejszych zniszczeń od Tatarów dokonały już po wojnie władze PRL-u. Wywieziono wtedy z kościoła całe wyposażenie, a większą część bezpowrotnie zniszczono. „Ambitnym” planem ówczesnych władz było utworzenie w świątyni muzeum narzędzi rolniczych, a nawet przeniesienie całego kościoła do skansenu w Sanoku. Dziś w świątyni znów odprawiane są nabożeństwa, a jej niepowtarzalny klimat wybierają młodzi ludzie na ceremonie ślubne.

W 2003 roku kościół drewniany w Haczowie został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO [źródło: Kościół w Haczowie].

DSC_8899 Panorama DSC_8904 Panorama

Opuszczam obiekt jako ostatni, bo nie mogę się napatrzeć na tą piękną budowlę.

Teraz ruszamy do Dukli. To już niedaleko. Wjeżdżamy do centrum i parkujemy przed świątynią.

DSC_8954 Późnobarokowy bernardyński kościół św. Jana z Dukli w Dukli powstał w latach 1761-64 na miejscu świątyni drewnianej z 1742 r. Znajdują się w nim relikwie patrona, przeniesione w 1974 r. z kościoła bernardynów w Rzeszowie.

Projekt świątyni wyszedł prawdopodobnie spod rąk Leopolda Andrysa, nadwornego architekta Jerzego Augusta Wandalina Mniszcha – fundatora kościoła. W latach 1899-1904 budowla została zmodernizowana w stylu neorenesansowym.

Świątynia trójnawowa, o charakterze bazylikowym, z prezbiterium zakończonym półkolistą apsydą. Fasada z dwiema wieżami nakrytymi barokowymi hełmami. Dachy nad nawą główną są dwuspadowe, a nad nawami bocznymi – pulpitowe.

Wnętrze kościoła ma charakter neorenesansowy, jest rozczłonkowane podwójnymi pilastrami i kolumnami, które wspierają gzyms z belkowaniem. Nawa główna otwarta jest do naw bocznych półkolistymi arkadami. Sklepienie krzyżowo-kolebkowe. Polichromia, namalowana w 1903 r. (Antoni Popiel) przedstawia sceny z życia św. Jana z Dukli.

W ołtarzu głównym znajduje się rzeźbiony krucyfiks. W prawej nawie wybudowana została kaplica, w której ołtarzu znajdują się relikwie św. Jana z Dukli. Trafiły one do Dukli w 1974 r., z kościoła bernardynów w Rzeszowie.

Zgodnie z tradycją w okolicy znajdują się cudowne źródła, związane ze św. Janem. Ze źródełka na „Puszczy” na górze Zaśpit miał czerpać wodę. Tzw. „Złota Studzienka” na górze Cergowej miała być miejscem odpoczynku podczas wędrówki do Lwowa [źródło: Kościół św.Jana z Dukli].

DSC_8967 Panorama

Wysłuchujemy kilku słów na temat historii miejsca i o samym Janie z Dukli, a zaraz potem ruszamy do drugiej ze świątyń – kościoła Marii Magdaleny.

Rokokowy kościół św. Marii Magdaleny w Dukli został wybudowany w latach 1742-47 i ukończony w 1765 r. dzięki fundacji Jerzego Wandalina Mniszcha, marszałka nadwornego koronnego i jego żony Marii Amalii z Brűhlów. Wewnątrz znajduje się jeden z największych zabytków Dukli – nagrobek fundatorki dłuta Jana Obrockiego ze Lwowa.

Pierwotny kościół powstał w XV wieku – składał się z murowanego prezbiterium i drewnianej nawy. Spłonął jednak w 1738 r. Nowa świątynia powstała na zgliszczach starej.

Jednonawowa świątynia z trójbocznie zamkniętym prezbiterium i dwiema kopułowymi kaplicami przy nawie. Od zachodu znajduje się przedsionek, a przy prezbiterium przybudówki zakrystii. Świątynia pokryta jest dwuspadowym dachem z wieżyczką na sygnaturkę nad nawą. Sklepienie kolebkowe z lunetami na gurtach.

Kaplice są symetryczne, pokryte kopułami z latarniami, wewnątrz owalne.

Pilastry i wnęki arkadowe zdobione są rokokową, drewnianą i złoconą dekoracją. Iluzjonistyczna polichromia na sklepieniach również o charakterze rokokowym, wyszła spod pędzla Antoniego Stroińskiego w latach 1770-79. Na sklepieniu nawy głównej znajdują się sceny z Nowego Testamentu, w kaplicach – Starego.

Główny ołtarz powstał w latach 1772-73 na podstawie projektu Piotra Polejowskiego. Znajdują się w nim rzeźby Wiary, Nadziei i Miłości oraz św. Marii Magdaleny jako pokuty (dłuta Jana Obrockiego). Ołtarz prawy zawiera obraz św. Antoniego, a lewy – Wizję św. Jana z Dukli.

W kaplicy południowej znajduje się nagrobek Marii Amalii z Brűhlów Mniszchowej – jedno z wybitniejszych dzieł polskiej rzeźby rokokowej. Wykonał go z białego i czarnego marmuru Jan Obrocki (w 1773 r.). Zmarła przedstawiona jest w bogatym stroju dworskim, na sarkofagu [źródło: Kościół Marii Magdaleny w Dukli].

DSC_8996 Zaglądamy na chwilę na rynek. Dukla to małe senne miasteczko, na ławce siedzą panowie rodem z Rancza Wilkowyje 😉 Poza tym cisza i spokój. Wracamy do busa i jedziemy zwiedzić pustelnię św.Jana z Dukli. Mieści się ona kilka kilometrów za miejscowością – podjeżdżamy wąska drogą w górę i po około 2 km trafiamy na parking z kilkoma straganami. Zgodnie oceniamy, że najatrakcyjniejszą pamiątką będzie latający ptak jako zabawka dla naszych kotów 🙂

Dalej idziemy kilkaset metrów w górę i trafiamy przed kaplicę i źródło św.Jana.

DSC_9033 Panorama

DSC_9041 Najbardziej znanym miejscem kultu św. Jana z Dukli jest Pustelnia na Puszczy, która znajduje się na zboczach szczytu Kamiennej Góry nad Trzcianą. Pierwsza kaplica powstała tutaj w 1769 roku, już po beatyfikacji świętego. Według tradycji w tym miejscu istniała pustelnia, gdzie św. Jan rozpoczynał swe pustelnicze życie. Na stokach góry Cergowej i Piotrusia znajdują się źródełka związane z życiem świętego.

Według przekazów św. Jan z Dukli urodził się na początku XV wieku i w młodości prowadził samotne życie oddając się modlitwie i kontemplacji w okolicznych lasach. W wieku około 20 lat wstąpił do zakonu franciszkanów, a następnie do mających surowszą regułę bernardynów. Zasłynął jako wybitny kaznodzieja we Lwowie, gdzie zmarł w opinii świętości, niemal od chwili śmierci otoczony kultem. W 1773 roku oficjalnie go beatyfikowano, a w 1997 roku został kanonizowany przez Jana Pawła II podczas jego pielgrzymki do Polski.

Pustelnia na Puszczy to miejsce gdzie według tradycji św. Jan mieszkał zanim wstąpił do zakonu. Pierwszy kościółek ufundowała ówczesna właścicielka Dukli – Maria Amalia Mniszchowa. Niestety drewniana świątynia spłonęła. W zniszczonym miejscu kultu wybudowano kolejną, również drewnianą kaplicę, którą przebudowano początkiem XX wieku na murowany neogotycki kościółek według projektu brata zakonnego – Kamila Żarnowskiego. U podnóża świątyni znajduje się źródełko w sztucznej grocie z którego wodę czerpią pielgrzymi. Obok znajduje się drewniany dom rekolekcyjny – dom pustelnika, a na ścieżkach wokół obiektu rozmieszczone są kapliczki drogi krzyżowej.

W 2000 roku Pustelni zagroziło osuwisko powstałe u podnóża kościółka. Została wtedy uszkodzona grota z cudownym źródełkiem. Na szczęście udało się zabezpieczyć zbocze i uratować cenny zabytek. Sama budowla i przylegający do niej teren został wpisany do obszarów chronionych Natura 2000 ze względu na mieszkające na strychu chronione nietoperze. Dziś jest to miejsce licznych pielgrzymek. W kościele Na Puszczy w okresie letnim odprawiane są nabożeństwa przez ojców Bernardynów z Dukli [źródło: Pustelnia św.Jana].

Puste brzuchy dają o sobie znać, więc czas na szukanie naszej kwatery. Leszek, kierownik wyprawy, zna już tutejsze okolice i pewnie prowadzi nas do Chyrowej. Przy drodze natykamy się na sklep, w którym planujemy zrobić zakupy na wieczór. Niestety – nieczynny. Delegat wraca z informacją, że stojący pod sklepem miejscowy pan o wyglądzie bieszczadzkiego zakapiora na pytanie czemu nie czynne i czy będzie czynne – udziela konkretnej i jednoznacznej odpowiedzi „pierun wie” 🙂

No to zostaje jechać na kwaterę. Ta mieści się kilka kilometrów dalej w Chyrowej. Jest to schronisko prowadzone przez bardzo sympatycznego pana Andrzeja Zatorskego. Od pierwszych słów jest miło i po zaproszeniu na obiad to już w ogóle jesteśmy w siódmym niebie 🙂 Głodomory wymiatają błyskawicznie kilka misek pysznych pierogów.

Najedzeni i zmęczeni wpadamy do pokojów na krótką drzemkę. Szybko jednak nasz gospodarz zgania nas z łóżek i proponuje spacer do cerkwi w Chyrowej.

DSC_9050 Wymieniana w 1366 roku Chirwartowa Wola, która była własnością kanclerza Janusza Suchego Wilka, to prawdopodobnie późniejsza Chyrowa. Na przestrzeni wieków była własnością kolejno: Kobylańskich, Cikowskich, Warszyckich, Męcińskich.

W okresie międzywojennym większość mieszkańców przeszła na prawosławie. wybudowana wtedy mała cerkiewka nie zachowała się.

Jesienią 1944 dolina Iwielki była miejscem bardzo ciężkich walk w ramach Operacji Dukielskiej. We wsi ocalała tylko jedna chałupa i cerkiew.

Nie jest znana data wybudowania cerkwi, jednak na nadprożu znajduje się wyryty cyrylicą napis “21 czerwca 1780”, który uznaje się za datę powstania cerkwi, chociaż istnieją przypuszczenia iż murowane prezbiterium i zakrystia zbudowano znacznie wcześniej, bo na początku XVIII wieku. Natomiast drewnianą nawę i babiniec dobudowano do murowanej części w 1770 roku.

DSC_9059 Jeszcze przed II wojną światową cerkiew była miejscem licznych pielgrzymek. Wierni chcieli się pomodlić przed cudownym obrazem Matki Boskiej z Dzieciątkiem, który podobno sam, bez ludzkiego udziału dostał się z Węgier do Chyrowej i pojawił się na jednym z drzew. Wierni wybudowali w tym miejscu murowaną z kamienia kaplicę, a obraz powiesili na ołtarzu. Potem właśnie wykorzystano ją jako sanktuarium, dobudowując drewnianą resztę cerkwi.

W 1932 roku w cerkwi przeprowadzono gruntowny remont, wymalowano wtedy barwą polichromię. W 1947 roku cerkiew przejęła parafia rzymskokatolicka w Dukli i od tego czasu cerkiew niszczała, nawet w 1982 roku rozpoczęto jej rozbiórkę, którą jednak udało się wstrzymać dzięki interwencji wiernych u biskupa przemyskiego. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych udało się przeprowadzić gruntowny remont świątyni [źródło: Cerkiew w Chyrowej].

Wracając, zachodzimy jeszcze do „Kapliczki pojednania”. Jest to pomysł naszego gospodarza, który z zebranego w okolicy kamienia wybudował kapliczkę z przesłaniem „Wiara, nadzieja miłość”, który to napis wędrowcy z pobliskiego Głównego Szlaku Beskidzkiego dopisują w swoich własnych językach. Pan Andrzej doliczył się ich już siedem.

Do zamknięcia planu dnia pozostaje nam już tylko wieczorna integracja przy gitarze. Idzie trochę ciężko, bo znajomość repertuaru jest nieco ograniczona… Radku, jakkolwiek demokracja to najgorszy podobno ustrój, chyba zrobimy listę utworów i ankietę dla Galerników – jakie piosenki znają i chcą śpiewać 🙂

Zmęczenie daje o sobie znać i silna początkowo grupka rozpływa się po pokojach na „zajęcia w podgrupach” tudzież „sny o dolinach” 😉