Jest taka lokalna tradycja, że przez trzy ostatnie dni w roku w Sławatyczach krążą… Brodacze! Zwykle z powodu prac związanych z końcem roku nie dane mi było pojechać na spotkanie z nimi, ale w tym roku kalendarz postanowił dać mi szansę. Dzień 30 grudnia wypadł w sobotę 🙂

Wieczorem jeszcze oglądamy z Andrzejem pogodę i stwierdzamy, że „chyba będzie dobrze”. Bo pogoda przez cały rok nie rozpieszczała. Rano niestety – ciemno, pochmurno, ponuro, więc ustalamy, że „obserwujemy rozwój sytuacji”. Po dziesiątej się przeciera! Jednak będzie tak, jak obiecała prognoza.

Przed jedenastą już jesteśmy w drodze i po godzinie docieramy na miejsce. Konkurs Brodaczy jest przewidziany na trzynastą, więc mamy czas pokręcić się po Sławatyczach, sfotografować cerkiew.

i stojący naprzeciw kościół.

A za chwilę nadciągają nasi Brodacze 🙂

Wokół nich tłumy fotografów, mieszkańców Sławatycz, dzieci… bo jest co podziwiać. Impreza z rozmachem!

Różne regiony kraju, a nawet poszczególne wsie i miasteczka, mają swoje zwyczaje związane z różnymi uroczystościami w ciągu roku. Takim oryginalnym i bardzo ciekawym zwyczajem, zarówno dla miejscowej ludności, jak przybyszów jest sławatycki zwyczaj pożegnania starego roku przez brodaczy.

Brodacze to lokalna nazwa przebierańców, którzy w ostatnich 3 dniach grudnia w okresie kiedy żegna się stary rok, nakładają specjalne stroje i paradują w nich po ulicach Sławatycz.

Określenie „ brodacze” pochodzi od bardzo długich bród z  lnianego włókna, jakie przyczepiali sobie miejscowi przebierańcy. Symbolizowały one długie życie, duże doświadczenie oraz bogactwo przeżyć.

Zwyczaj ten jest bardzo stary. Najstarsi mieszkańcy Sławatycz (90 lat) mówią, że o brodaczach odpowiadali im dziadkowie.

Przygotowywania strojów rozpoczęły się z początkiem adwentu. Dziewczęta robiły piękne kwiatki z kolorowymi bibułkami, a chłopcy wykonywali maski i poszukiwali odpowiednich kożuchów.

Aby zabawa dłużej trwała, najpierw tj. po Świętach Bożego Narodzenia za brodaczy przebierają się dzieci. Starsi 2-3 dni przed zakończeniem roku kolędowali, a zebrane pieniądze przeznaczali na cele społeczne jak: budowę Domu Ludowego, zakup motopompy strażackiej, samochodu strażackiego, czy też organów kościelnych.

W dniu 31 grudnia w godzinach popołudniowych rozpoczynali kolędowanie połączone ze składaniem życzeń [źródło: Sławatycze].

Czym Brodacze się wyróżniają? To chyba najlepiej zobaczyć na zdjęciach 🙂

Potem jeszcze idziemy na spacer nad Bug. Aura jak na grudzień wcale nie zimowa…

A po drodze mijamy „muzeum rdzy” 🙂

Wracamy jeszcze na moment na obwieszczenie wyniku wyborów najładniejszego Brodacza i kończy się krótki grudniowy dzień… Odwrót i za godzinkę jesteśmy w domu.

 

 15 grudnia 2017 odbył się wernisaż kolejnej dziewiątej Wystawy Dorocznej Fotoklubu Podlaskiego. Rok 2017 zakończył się, a wraz z nim przybyło kolejnych gigabajtów zdjęć. Miałem całkiem spory dylemat co wybrać, by w końcu zdecydować się na 2 cykle obejmujące cztery pory roku.

Przedstawiam je poniżej.

Dzielnie radzi sobie też mój następca. Córka Karolina również pokazała swoje prace, więc z dumą również je prezentuję. 

 

Cykl 1:

Cykl 2:

Zdjęcia Karoliny:

Taka mała odskocznia od współczesnego technologicznego świata – ginące zawody. Wraz z wesołą ekipą Fotoklubu Podlaskiego miałem przyjemność odwiedzić Pracownię tkacką w Hrudzie.. Pracownia tkacka działająca w Klubie Kultury w Hrudzie organizuje warsztaty i pokazy dla dzieci i młodzieży ze szkół, a na naszą wizytę przygotowała się w sposób szczególny – były pyszne pierogi i inne miejscowe specjały 🙂

Obsługa kołowrotka wcale nie jest łatwa i Śpiąca Królewna musiała być całkiem sprawna manualnie 🙂