Beskid Niski – Haczów, Dukla, Chyrowa

Skoro nie wyszło na północ, musiało się udać na południe 🙂

Miał być pierwotnie Kanał Augustowski, ale ze względu na koszty zdecydowaliśmy, że kolejna wycieczka Galerników ruszy w Beskid Niski. Po małych zawirowaniach organizacyjnych powstał wspaniały plan podboju terenów wokół Dukli. Jako że to większy dystans, wydłużyliśmy standardowy dwudniowy wyjazd do trzech dni. Szef wszystkich szefów, czyli Leszek ułożył perfekcyjny plan, za którego realizację zabraliśmy się ochoczo.

Sprawna zbiórka w piątek rano i po kilku godzinach jazdy mijamy Rzeszów. Za oknami busa zaczyna być nierówno 😉 Znak, że góry blisko. Już się za nimi stęskniłem.

Na pierwszy ogień idzie Haczów. Jesteśmy umówieni na zwiedzanie około 12, nasz kierowca Mirek sprawnie dowozi nas na planowaną godzinę. Z ulicy wypatrujemy wielką bryłę drewnianego kościoła, ukrytego za nowszym – murowanym. Czeka tu na nas ksiądz-przewodnik, który otwiera świątynię i ciekawie opowiada o jej historii.

DSC_8888 Panorama DSC_8892 Panorama

DSC_8859 Uważany do niedawna za najstarszy kościół drewniany w Polsce, nadal pozostaje największą zrębową świątynią gotycką w Europie. Mieszkańcy Haczowa opowiadają legendę o cudownej figurze Matki Boskiej Bolesnej przyniesionej do wioski z nurtem rzeki, która do dnia dzisiejszego otacza ich swoją opieką.

Wspomniana cudowna figura, to pieta z ok. 1400 roku, która została ukoronowana przez papieża Jana Pawła II w 1997 r. Miała ona uchronić cenny drewniany zabytek przed doszczętnym zniszczeniem podczas najazdu tatarskiego w 1624 r. Do niedawna uważano bowiem, że kościół został wtedy całkowicie spalony, a potem odbudowany. Jednak ostatnie odkrycia wykazały jedynie częściowe nadpalenie. Wydarzenie to zapisało się w historii wioski jako cudowne ocalenie kościoła. W późniejszym czasie pieta została przeniesiona do nowego kościoła, który został zbudowany obok drewnianego i pozostaje tam do dziś. W drewnianym kościele znajduje się jedynie kopia cudownej figury.

DSC_8919 Szacuje się, że budowę kościoła rozpoczęto za czasów Władysława Jagiełły ok. 1388 r. Powstał on z bali modrzewiowych i jodłowych bez użycia gwoździ metodą zrębową. Polega ona na tym, że poszczególne belki zachodzą na siebie na tzw. zakładkę. Bezpośrednio po najazdach tatarskich miał miejsce poważny remont kościoła. Dobudowano wtedy 25 metrową dzwonnicę.

W tej formie świątynia przetrwała do dnia dzisiejszego.W późniejszym okresie powiększono zakrystię oraz soboty i ogrodzono teren wokół kościoła. Nie mniejszych zniszczeń od Tatarów dokonały już po wojnie władze PRL-u. Wywieziono wtedy z kościoła całe wyposażenie, a większą część bezpowrotnie zniszczono. „Ambitnym” planem ówczesnych władz było utworzenie w świątyni muzeum narzędzi rolniczych, a nawet przeniesienie całego kościoła do skansenu w Sanoku. Dziś w świątyni znów odprawiane są nabożeństwa, a jej niepowtarzalny klimat wybierają młodzi ludzie na ceremonie ślubne.

W 2003 roku kościół drewniany w Haczowie został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO [źródło: Kościół w Haczowie].

DSC_8899 Panorama DSC_8904 Panorama

Opuszczam obiekt jako ostatni, bo nie mogę się napatrzeć na tą piękną budowlę.

Teraz ruszamy do Dukli. To już niedaleko. Wjeżdżamy do centrum i parkujemy przed świątynią.

DSC_8954 Późnobarokowy bernardyński kościół św. Jana z Dukli w Dukli powstał w latach 1761-64 na miejscu świątyni drewnianej z 1742 r. Znajdują się w nim relikwie patrona, przeniesione w 1974 r. z kościoła bernardynów w Rzeszowie.

Projekt świątyni wyszedł prawdopodobnie spod rąk Leopolda Andrysa, nadwornego architekta Jerzego Augusta Wandalina Mniszcha – fundatora kościoła. W latach 1899-1904 budowla została zmodernizowana w stylu neorenesansowym.

Świątynia trójnawowa, o charakterze bazylikowym, z prezbiterium zakończonym półkolistą apsydą. Fasada z dwiema wieżami nakrytymi barokowymi hełmami. Dachy nad nawą główną są dwuspadowe, a nad nawami bocznymi – pulpitowe.

Wnętrze kościoła ma charakter neorenesansowy, jest rozczłonkowane podwójnymi pilastrami i kolumnami, które wspierają gzyms z belkowaniem. Nawa główna otwarta jest do naw bocznych półkolistymi arkadami. Sklepienie krzyżowo-kolebkowe. Polichromia, namalowana w 1903 r. (Antoni Popiel) przedstawia sceny z życia św. Jana z Dukli.

W ołtarzu głównym znajduje się rzeźbiony krucyfiks. W prawej nawie wybudowana została kaplica, w której ołtarzu znajdują się relikwie św. Jana z Dukli. Trafiły one do Dukli w 1974 r., z kościoła bernardynów w Rzeszowie.

Zgodnie z tradycją w okolicy znajdują się cudowne źródła, związane ze św. Janem. Ze źródełka na „Puszczy” na górze Zaśpit miał czerpać wodę. Tzw. „Złota Studzienka” na górze Cergowej miała być miejscem odpoczynku podczas wędrówki do Lwowa [źródło: Kościół św.Jana z Dukli].

DSC_8967 Panorama

Wysłuchujemy kilku słów na temat historii miejsca i o samym Janie z Dukli, a zaraz potem ruszamy do drugiej ze świątyń – kościoła Marii Magdaleny.

Rokokowy kościół św. Marii Magdaleny w Dukli został wybudowany w latach 1742-47 i ukończony w 1765 r. dzięki fundacji Jerzego Wandalina Mniszcha, marszałka nadwornego koronnego i jego żony Marii Amalii z Brűhlów. Wewnątrz znajduje się jeden z największych zabytków Dukli – nagrobek fundatorki dłuta Jana Obrockiego ze Lwowa.

Pierwotny kościół powstał w XV wieku – składał się z murowanego prezbiterium i drewnianej nawy. Spłonął jednak w 1738 r. Nowa świątynia powstała na zgliszczach starej.

Jednonawowa świątynia z trójbocznie zamkniętym prezbiterium i dwiema kopułowymi kaplicami przy nawie. Od zachodu znajduje się przedsionek, a przy prezbiterium przybudówki zakrystii. Świątynia pokryta jest dwuspadowym dachem z wieżyczką na sygnaturkę nad nawą. Sklepienie kolebkowe z lunetami na gurtach.

Kaplice są symetryczne, pokryte kopułami z latarniami, wewnątrz owalne.

Pilastry i wnęki arkadowe zdobione są rokokową, drewnianą i złoconą dekoracją. Iluzjonistyczna polichromia na sklepieniach również o charakterze rokokowym, wyszła spod pędzla Antoniego Stroińskiego w latach 1770-79. Na sklepieniu nawy głównej znajdują się sceny z Nowego Testamentu, w kaplicach – Starego.

Główny ołtarz powstał w latach 1772-73 na podstawie projektu Piotra Polejowskiego. Znajdują się w nim rzeźby Wiary, Nadziei i Miłości oraz św. Marii Magdaleny jako pokuty (dłuta Jana Obrockiego). Ołtarz prawy zawiera obraz św. Antoniego, a lewy – Wizję św. Jana z Dukli.

W kaplicy południowej znajduje się nagrobek Marii Amalii z Brűhlów Mniszchowej – jedno z wybitniejszych dzieł polskiej rzeźby rokokowej. Wykonał go z białego i czarnego marmuru Jan Obrocki (w 1773 r.). Zmarła przedstawiona jest w bogatym stroju dworskim, na sarkofagu [źródło: Kościół Marii Magdaleny w Dukli].

DSC_8996 Zaglądamy na chwilę na rynek. Dukla to małe senne miasteczko, na ławce siedzą panowie rodem z Rancza Wilkowyje 😉 Poza tym cisza i spokój. Wracamy do busa i jedziemy zwiedzić pustelnię św.Jana z Dukli. Mieści się ona kilka kilometrów za miejscowością – podjeżdżamy wąska drogą w górę i po około 2 km trafiamy na parking z kilkoma straganami. Zgodnie oceniamy, że najatrakcyjniejszą pamiątką będzie latający ptak jako zabawka dla naszych kotów 🙂

Dalej idziemy kilkaset metrów w górę i trafiamy przed kaplicę i źródło św.Jana.

DSC_9033 Panorama

DSC_9041 Najbardziej znanym miejscem kultu św. Jana z Dukli jest Pustelnia na Puszczy, która znajduje się na zboczach szczytu Kamiennej Góry nad Trzcianą. Pierwsza kaplica powstała tutaj w 1769 roku, już po beatyfikacji świętego. Według tradycji w tym miejscu istniała pustelnia, gdzie św. Jan rozpoczynał swe pustelnicze życie. Na stokach góry Cergowej i Piotrusia znajdują się źródełka związane z życiem świętego.

Według przekazów św. Jan z Dukli urodził się na początku XV wieku i w młodości prowadził samotne życie oddając się modlitwie i kontemplacji w okolicznych lasach. W wieku około 20 lat wstąpił do zakonu franciszkanów, a następnie do mających surowszą regułę bernardynów. Zasłynął jako wybitny kaznodzieja we Lwowie, gdzie zmarł w opinii świętości, niemal od chwili śmierci otoczony kultem. W 1773 roku oficjalnie go beatyfikowano, a w 1997 roku został kanonizowany przez Jana Pawła II podczas jego pielgrzymki do Polski.

Pustelnia na Puszczy to miejsce gdzie według tradycji św. Jan mieszkał zanim wstąpił do zakonu. Pierwszy kościółek ufundowała ówczesna właścicielka Dukli – Maria Amalia Mniszchowa. Niestety drewniana świątynia spłonęła. W zniszczonym miejscu kultu wybudowano kolejną, również drewnianą kaplicę, którą przebudowano początkiem XX wieku na murowany neogotycki kościółek według projektu brata zakonnego – Kamila Żarnowskiego. U podnóża świątyni znajduje się źródełko w sztucznej grocie z którego wodę czerpią pielgrzymi. Obok znajduje się drewniany dom rekolekcyjny – dom pustelnika, a na ścieżkach wokół obiektu rozmieszczone są kapliczki drogi krzyżowej.

W 2000 roku Pustelni zagroziło osuwisko powstałe u podnóża kościółka. Została wtedy uszkodzona grota z cudownym źródełkiem. Na szczęście udało się zabezpieczyć zbocze i uratować cenny zabytek. Sama budowla i przylegający do niej teren został wpisany do obszarów chronionych Natura 2000 ze względu na mieszkające na strychu chronione nietoperze. Dziś jest to miejsce licznych pielgrzymek. W kościele Na Puszczy w okresie letnim odprawiane są nabożeństwa przez ojców Bernardynów z Dukli [źródło: Pustelnia św.Jana].

Puste brzuchy dają o sobie znać, więc czas na szukanie naszej kwatery. Leszek, kierownik wyprawy, zna już tutejsze okolice i pewnie prowadzi nas do Chyrowej. Przy drodze natykamy się na sklep, w którym planujemy zrobić zakupy na wieczór. Niestety – nieczynny. Delegat wraca z informacją, że stojący pod sklepem miejscowy pan o wyglądzie bieszczadzkiego zakapiora na pytanie czemu nie czynne i czy będzie czynne – udziela konkretnej i jednoznacznej odpowiedzi „pierun wie” 🙂

No to zostaje jechać na kwaterę. Ta mieści się kilka kilometrów dalej w Chyrowej. Jest to schronisko prowadzone przez bardzo sympatycznego pana Andrzeja Zatorskego. Od pierwszych słów jest miło i po zaproszeniu na obiad to już w ogóle jesteśmy w siódmym niebie 🙂 Głodomory wymiatają błyskawicznie kilka misek pysznych pierogów.

Najedzeni i zmęczeni wpadamy do pokojów na krótką drzemkę. Szybko jednak nasz gospodarz zgania nas z łóżek i proponuje spacer do cerkwi w Chyrowej.

DSC_9050 Wymieniana w 1366 roku Chirwartowa Wola, która była własnością kanclerza Janusza Suchego Wilka, to prawdopodobnie późniejsza Chyrowa. Na przestrzeni wieków była własnością kolejno: Kobylańskich, Cikowskich, Warszyckich, Męcińskich.

W okresie międzywojennym większość mieszkańców przeszła na prawosławie. wybudowana wtedy mała cerkiewka nie zachowała się.

Jesienią 1944 dolina Iwielki była miejscem bardzo ciężkich walk w ramach Operacji Dukielskiej. We wsi ocalała tylko jedna chałupa i cerkiew.

Nie jest znana data wybudowania cerkwi, jednak na nadprożu znajduje się wyryty cyrylicą napis “21 czerwca 1780”, który uznaje się za datę powstania cerkwi, chociaż istnieją przypuszczenia iż murowane prezbiterium i zakrystia zbudowano znacznie wcześniej, bo na początku XVIII wieku. Natomiast drewnianą nawę i babiniec dobudowano do murowanej części w 1770 roku.

DSC_9059 Jeszcze przed II wojną światową cerkiew była miejscem licznych pielgrzymek. Wierni chcieli się pomodlić przed cudownym obrazem Matki Boskiej z Dzieciątkiem, który podobno sam, bez ludzkiego udziału dostał się z Węgier do Chyrowej i pojawił się na jednym z drzew. Wierni wybudowali w tym miejscu murowaną z kamienia kaplicę, a obraz powiesili na ołtarzu. Potem właśnie wykorzystano ją jako sanktuarium, dobudowując drewnianą resztę cerkwi.

W 1932 roku w cerkwi przeprowadzono gruntowny remont, wymalowano wtedy barwą polichromię. W 1947 roku cerkiew przejęła parafia rzymskokatolicka w Dukli i od tego czasu cerkiew niszczała, nawet w 1982 roku rozpoczęto jej rozbiórkę, którą jednak udało się wstrzymać dzięki interwencji wiernych u biskupa przemyskiego. Dopiero pod koniec lat osiemdziesiątych udało się przeprowadzić gruntowny remont świątyni [źródło: Cerkiew w Chyrowej].

Wracając, zachodzimy jeszcze do „Kapliczki pojednania”. Jest to pomysł naszego gospodarza, który z zebranego w okolicy kamienia wybudował kapliczkę z przesłaniem „Wiara, nadzieja miłość”, który to napis wędrowcy z pobliskiego Głównego Szlaku Beskidzkiego dopisują w swoich własnych językach. Pan Andrzej doliczył się ich już siedem.

Do zamknięcia planu dnia pozostaje nam już tylko wieczorna integracja przy gitarze. Idzie trochę ciężko, bo znajomość repertuaru jest nieco ograniczona… Radku, jakkolwiek demokracja to najgorszy podobno ustrój, chyba zrobimy listę utworów i ankietę dla Galerników – jakie piosenki znają i chcą śpiewać 🙂

Zmęczenie daje o sobie znać i silna początkowo grupka rozpływa się po pokojach na „zajęcia w podgrupach” tudzież „sny o dolinach” 😉

Dodaj komentarz