Drohiczyn

Krótki wyjazd do Drohiczyna stał się okazją, bo zajrzeć na Górę Zamkową, na której już dawno nie byłem. To co zastałem, bardzo mnie zaskoczyło… chyba dość sporym kosztem ‚ucywilizowano’ górę. Mam strasznie mieszane uczucia w przypadku takiej działalności – to kolejny przykład ulepszania natury, na który się nie godzę. Całkiem niedawno przeżyłem rozczarowanie w Pieninach, wchodząc na Wysoką – to miała to być taka sentymentalna wyprawa po latach w dzikie ostępy a zastałem drabiny, schody, poręcze – klasyczna ceprostrada. To samo uczyniono Górze Zamkowej w Drohiczynie  – ogrodzona alejka na szczyt, wysypana grysem (dobrze że nie wybetonowana – z rozbawieniem obserwowałem grzęznące w kamieniach szpilki), na szczycie ruch okrężny 😉  Czekam na windy za unijne pieniądze.

Zdjęcia w dwóch rzutach – zwykłe – jako krótki reportaż, a ponieważ trafiłem w godzinach, kiedy światło raczej nie sprzyjało dobrym zdjęciom, zdecydowałem się na eksperymenty z HDR. Efekty w drugiej galerii.

Dodaj komentarz