Bagna biebrzańskie

Biebrzańskie bagna chodziły za mną od dawna, wymagały jednak skierowania wzroku na północ, a nie jak zwykle – na południe, ku górom 🙂 Już jakiś czas temu w ramach szukania kolejnych pomysłów na nasze wycieczki zaproponowałem okolice Biebrzańskiego Parku Narodowego i zwiedzenie Twierdzy Osowiec. Sprawdzona ekipa, chociaż bez dyżurnej pogodynki, która w ostatniej chwili padła rażona wyjątkowo zimnym wrześniem, stawiła się niezawodnie przed szóstą na miejscu zbiórki w pobliżu Galerii Podlaskiej. Z racji tego, że to miejsce stało się nieformalnym miejscem zbiórek, powrotów, a także spotkań powycieczkowych połączonych z przeglądem zbiorów fotograficznych, po raz kolejny padła propozycja stworzenia barw klubowych pod nazwą „Galernicy” 😉

dsc_1369  Brak pogodynki zapewne spowodował, że jechaliśmy w deszczu, który padał jeszcze w Białymstoku i po dojeździe na miejsce spotkania z pierwszym z naszych przewodników. Pan Tadeusz okazał się sympatycznym człowiekiem, z ogromną wiedzą, a przede wszystkim był „solidnie biebrznięty” – jak sam określił – na punkcie bagien. Przyjęliśmy go na pokład naszego wesołego busa w Dolistowie, skąd ruszyliśmy w drogę – wedle słów naszego przewodnika – przez „most prowadzący donikąd”.

Żwirowa droga prowadzi do miejscowości Kopytkowo, Jasionowo i Dębowo i jest doskonałym miejscem na wiosenne wyprawy fotograficzne – jest ona dość długa i kręta i wije się wzdłuż brzegu Biebrzy co pozwala na obserwacje ptaków wodnych, które tam przebywają i gniazdują. Nie zawsze na wiosnę droga ta jest dostępna, a zależy to od tego na ile w danym roku przybierze Biebrza. Czasem udaje się ją przejechać omijając lub przejeżdżając pojedyncze kałuże ale bywa, że można obserwować ten piękny teren jedynie z mostu, ponieważ cała droga jest zalana. Można tam zaobserwować wszelkiego rodzaju ptactwo błotne a w szczególności bataliony, które chodzą po drodze i wcale nie boją się jeśli obserwuje się je z samochodu. Jest to wymarzone miejsce do obserwacji żerowania batalionów jak również ich walk. Oprócz batalionów możemy też napotkać rycyki, kulika wielkiego, brodźca piskliwego, czaple siwą oraz białą, kszyki, żurawie oraz często polujące w tym rejonie orły. Jadąc tą żwirową drogą będziemy mieli również okazję fotografować pliszkę żółtą wspaniale pozującą na drewnianych palikach grodzących pola. Niekiedy wieczorem można również spotkać łosia albo hasające grupy zajęcy. Idą brzegiem rzeki napotkamy też norkę amerykańską. Droga w Dolistowie to wspaniałe miejsce na długi poranny lub wieczorny spacer. [źródło: www.naszabiebrza].

[źródło: http://www.mmbialystok.pl/artykul/wideo-biebrza-dolistowo]

Za mostem rozciągały się po horyzont torfowe, podmokłe łąki, a my przemierzaliśmy szutrówką teren BBN, jadąc praktycznie na poziomie wijącej się Biebrzy, która miejscami zalewała drogę. Nasz przewodnik opowiadał przy tym historię powstania tej niezwykłej drogi i szczegóły techniczne, które pozwoliły zbudować ją w poprzek bagien na torfowych rozlewiskach. Droga ta ma około 6 km i przecina w poprzek BBN. Po drodze mijamy kilka przysiółków i pojedynczych zagród, w których wbrew wszelkim przeciwnościom jednak mieszkają ludzie. I tak jadąc pomalutku, chwilami jak amfibia, bo po ostatnich obfitych opadach deszczu stan Biebrzy jest mocno podwyższony, docieramy do jednej ze śluz Kanału Augustowskiego.

Kanał Augustowski jest najbardziej atrakcyjnym szlakiem wodnym ziemi augustowskiej, województwa podlaskiego oraz jednym z najatrakcyjniejszych szlaków wodnych w Polsce. Szlak wykorzystywany jest obecnie do turystyki kajakowej oraz rejsów „białej floty”. Łączy dorzecza Wisły i Niemna. Jest zasilany przez wody Czarnej Hańczy, Rospudy i jeziora Serwy. Na szlaku Kanału Augustowskiego znajdują się następujące jeziora: Mikaszówek, Mikaszewo, Krzywe, Paniewo, Orle, Gorczyckie, Serwy, Studzieniczne, Białe, Necko, Rospuda, Sajno.

Za drogę wodną Kanału przyjmuje się odcinek pomiędzy miejscowością Dębowo (Polska) a miejscowością Niemnowo (Białoruś). Ma długość 102 km, z tego 80 km znajduje się na terenie Polski i 22 km na terenie Białorusi. Na całym odcinku Kanału wybudowanych zostało 18 śluz, z czego 14 obecnie znajduje się po stronie polskiej, jedna w pasie granicznym i trzy po stronie białoruskiej (do dzisiaj wygląd zbliżony do pierwotnego zachowało 9 śluz, które posiadają oryginalną konstrukcję XIX w.).
Na linię wodną Kanału składa się:

  • 45 km sztucznych przekopów.
  • 35 km uregulowanych koryt rzecznych (rzeka Netta, Czarna Hańcza, Klonownica).
  • 22 km jezior (droga wodna biegnie wodami jezior: Necko, Białe, Studzieniczne Swoboda, Gorczyckie, Orlego, Paniewo, Krzywe, Mikaszewo, Mikaszówek).
  • Serwy, Sajno – jeziora zasilające Kanał.

Odcinek Kanału o długości ok. 50 km przebiega przez jeden z największych kompleksów leśnych w Polsce – Puszczę Augustowską. Pozostała część Kanału, poniżej jeziora Sajno, przebiega przez tereny podmokłych łąk i bagien Kotliny Biebrzańskiej. Największe znaczenie dla turystyki ma puszczański odcinek Kanału od połączenia z Czarną Hańczą do Augustowa.
O wyjątkowości Kanału stanowi zachowanie zbliżonych do pierwotnych wymiarów konstrukcji śluz i innych budowli piętrzących, obsługiwanych ręcznie, murów, niezmienionej linii wodnej, stylowych zabudowań mieszkalnych obsługi. Od 1968 r. Kanał Augustowski jest chroniony prawem jako zabytkowy obiekt budownictwa wodnego, zabytek najwyższej rangi krajowej. Obecnie Kanał wykorzystywany jest na potrzeby turystyki wodnej: spływów kajakowych, rejsów statkami żeglugi pasażerskiej, rejsów katamaranami, gondolami czy barkami [źródło: www.augustow].

dsc_1373  My zatrzymujemy się przy śluzie w Dębowie. Jest to czternasta śluza na szlaku Kanału Augustowskiego po polskiej stronie a pierwsza licząc od strony Biebrzy. Jest to jedyna zabytkowa śluza na południowym odcinku kanału. Powstała w latach 1826-1827 a w jej w skład wchodzą też zabudowania obsługi. Nad śluzą przechodzi most drogowy – pierwotny drewniany został zniszczony podczas II wojny światowej, obecnie jest to konstrukcja betonowa.

dsc_1388  Ruszamy w dalszą drogę, przebijając się szutrowymi drogami przez tereny Parku i po około godzinie docieramy do rezerwatów „Czerwone Bagno” i „Grzędy”. Tu odbędziemy najdłuższy tego dnia spacer, wydłużony niespodziewanie leżącym w poprzek drogi dębem 🙂

Rezerwat przyrody „Czerwone Bagno” wchodzi w skład Biebrzańskiego Parku Narodowego, który jest jednym z najmłodszych parków w Polsce. Już wcześniej w roku 1921 utworzono rezerwat Grzędy a pięć lat później rezerwat Czerwone Bagno. Jest to obszar ścisłej ochrony konserwatorskiej. Rezerwat utworzono w celu ochrony fauny i flory bagiennej. Został on scalony w 1981 r. pod obecną nazwą z później powstałym rezerwatem „Grzędy”.

Daje on schronienie wielu gatunkom ssaków i ptaków. Dzięki odpowiedniemu zagęszczeniu drzew i krzewów oraz torfowiskom i mokradłom, stanowi ostoję łosia, ale także jelenia oraz sarny. Występują tu także rzadkie już wilki i rysie. Spośród ptactwa należy wymienić gniazdujące tu bieliki, orły przednie i orliki krzykliwe. Na uwagę zasługują również sowa błotna, puchacz, żuraw, cietrzew, dzięcioł białogrzbiety oraz mnóstwo innych gatunków ptaków, zwłaszcza wodnych i wodno-błotnych. Szata roślinna rezerwatu jest równie bogata. Brzoza niska, rosiczka okrągłolistna, skalnica torfowiskowa i storczyk szerokolistny to tylko niektóre spośród gatunków rosnących w „Czerwonym Bagnie”.

dsc_1393  Przez rezerwat ciągnie się 5 znakowanych szlaków turystycznych oraz 700-metrowa ścieżka dydaktyczna kończąca się platformą widokową, z której podziwiać możemy panoramę „Czerwonego Bagna”. Dwa spośród szlaków są oznaczane jako trudne. Jednak trud przebycia ich jest w stanie zaowocować niezwykłymi przeżyciami, np. spotkaniem łosia. Każdy z traktów w rezerwacie zaczyna się od leśniczówki Grzędy w pobliżu Woźnejwsi.

Teren ten to nie tylko przepiękna przyroda, to również ciekawa historia. Ziemie te nie sprzyjają osadnictwu, a jednak kiedyś mieszkali tutaj ludzie. Wszystko zaczęło się od rosyjskich represji i zsyłki na Sybir. Część z represjonowanych osób porozumiało się z Rosjanami i w zamian za zaniechanie zsyłki na Sybir, mieli w Polsce znaleźć równie niegodziwe warunki i tam zamieszkać. Rosjanie się zgodzili i tak powstała wieś Grzędy. Wieś po powstaniu styczniowym była bardzo dobrze rozwinięta i zorganizowana. Żyjący tu ludzie cieszyli się, że pomimo trudno dostępnego terenu mogli pozostać w swojej ojczyźnie. W 28 gospodarstwach zamieszkiwało około 200 osób. Ludzie uprawiali ziemię, hodowali zwierzęta i kształcili dzieci. Dzięki trudno dostępnym miejscom rozwijała się tutaj również partyzantka, co miało niszczycielski wpływ na samą wieś. Za karę, na polecenie białostockiego szefa gestapo i pod kierunkiem szefa policji w Augustowie żandarmeria przystąpiła 16 sierpnia 1943 roku do pacyfikacji Grzęd. Niemcy sukcesywnie podpalali dom po domu i tam gdzie wybuchała amunicja partyzantki, tam rozstrzeliwano mieszkańców. Zamordowano wówczas 36 osób, w tym 14 nieletnich i dzieci. Resztę mieszkańców wywieziono na przymusowe roboty do III Rzeszy. Wieś nigdy się nie odbudowała i pozostały po niej jedynie kępy bzów, zdziczałe sady i fundamenty domostw.

Teren ten jest również ściśle związany historycznymi więzami z bitwą 9 Pułku Strzelców Konnych Armii Krajowej przeciwko Niemcom w 1944 r. Był to największy sukces militarny partyzantów w naszym regionie. W bitwie zginęło 110 żołnierzy polskich i wielokrotnie więcej Niemców (około 1100) [źródło: Atrakcje Podlasia].

dsc_1417 Zwalone drzewo nam niestraszne i ruszamy na szlak. Przechodzimy najpierw ścieżką edukacyjną w kierunku nieistniejącej już wsi Grzędy, przechodząc drewnianymi pomostami nad rozlewiskami i wychodzimy na wydmy. Po drodze mijamy gigantyczne kanie, które swoimi rozmiarami wzbudzają zrozumiałe emocje wśród grzybiarzy, których wśród nas nie brakuje 🙂 Na wydmach podziwiamy kupy łosia 😉 Przewodnik próbuje nam wytłumaczyć jak po kupie poznać czy to był samiec czy samica 🙂 Do dziś nie wiem czy żartował, bo posiadania poczucia humoru to mu nie można było odmówić. Dalej ścieżka prowadzi w dół wydm i  znika pod wodą. Okazuje się że jest to jak najbardziej szlak turystyczny, oznaczony tyczkami, którym przy posiadaniu odpowiedniego obuwia można wędrować przez bagno. Niestety, tylko przewodnik i nasza koleżanka posiadała takowe, więc nikt nie ma wątpliwości, że „my tu wrócimy”. Ruszamy dalej i wędrujemy pasem wydm, które wznoszą się nad poziom bagna około 10 metrów. Po drodze robimy przystanki na platformie widokowej i na końcu naszej wędrówki, gdzie wznosi się drewniana wieża. Z wieży próbujemy wypatrzeć łosia, ale mimo że każdy w oddali coś zobaczył, to był to raczej „łoś wirtualny” w postaci krzaka, kępy słomy czy drzewa, niż żywy król bagien. Wracamy tą samą drogą do naszego uwięzionego przed leżącym dębem busa, gdzie przewodnik częstuje nas „darami bagien” 😉 Budzi w nas w ten sposób dodatkowe pokłady sympatii 🙂 Czas na powrót. Robimy jeszcze dwa przystanki – przy krótkiej ścieżce edukacyjnej z barciami, gdzie również mamy okazję poszerzyć swoją wiedzę, tym razem na temat hodowli dzikich pszczół i drugi przy pomoście na „Czerwone Bagno”.

dsc_1556 Początek ścieżki znajduje się w odległości ok 4 km od leśniczówki Grzędy. Ścieżka prowadzi drewnianą kładką i po 1000 metrach dociera do platformy widokowej u granic Czerwonego Bagna.  Obszar Ochrony Ścisłej „Czerwone Bagno” nie jest udostępniany turystycznie. Przy ścieżce ustawiono tablice, z których można zapoznać się z budową i charakterystyczną roślinnością boru bagiennego. Przy wejściu na ścieżkę, po lewej stronie stoi stara, uschnięta sosna – tzw. „święta sosna”, na której dawni mieszkańcy Grzęd zawiesili kapliczkę, jako wotum dziękczynne za uczynione cuda. Wokół można zauważyć dużą ilość świerkowych siewek. Jest to proces naturalnego odnawiania się świerka i następowania po sobie kolejnych generacji lasu.

dsc_1583 Wycieczkę kończymy w Geograficznym Środku Europy czyli w Suchowoli. Od 1775 roku Suchowola uznawana jest za Geograficzny Środek Europy, dzięki kartografowi króla Stanisława Augusta Poniatowskiego – Szymonowi Antoniemu Sobiekrajskiemu, który dokonał stosownych wyliczeń. Miejscem przecięcia linii, poprowadzonych z najbardziej wysuniętych na wschód i zachód, północ i południe punktów Europy, okazał się ówczesny Rynek, a obecnie Park Miejski w Suchowoli. Zgromadzono na nim ponadto szereg innych elementów, choć nie wiem czy pasujących do siebie. Obok bowiem stoi pomnik bł. ks. Jerzego Popiełuszki, a oba obeliski rozdziela fantazyjna, podświetlana nocą na kolorowo fontanna. Nad całością zaś z końca placu w drugi koniec przebiega stalowy łuk przypominający tęczę – pochodzący z Białegostoku szkielet ołtarza będący pamiątką mszy papieskiej w czasie pobytu Ojca Św. Jana Pawła II w Białymstoku podczas IV Pielgrzymki do Ojczyzny w 1991 roku. Dzień zakończyliśmy pod Suchowolą a gospodarstwie agroturystycznym, gdzie w saloniku integrowaliśmy się do późna 🙂

I trasa wycieczki:

bagna

2 komentarze

  1. Super! Czytałam,, potem raz jeszcze i wracam Poczytać, Popatrzeć, Powspominać 🙂 Dziekuję. Pozdrawiam. Renata

  2. Wiesiu, jak zwykle pierwsza klasa, czekam na dzień drugi na sumiastego przewodnika
    pozdrawiam

Dodaj komentarz