Ciepły maj

Nareszcie ciepło! Wyczekiwane od dłuższego czasu temperatury dla ciepłolubnych w końcu nadciągnęły 🙂

W niedzielne popołudnie złapałem kilka wolnych godzin, więc plan wyjazdu na zdjęcia zrodził się natychmiast.

Dla porządku trochę informacji o moim celu:

Rezerwat „Wydma Mołożewska” to jeden z najciekawszych rezerwatów faunistycznych w Polsce. Powstał w 1987 roku na 63,80 ha rozległych nadbużańskich pastwisk, przechodzących w pobliżu rzeki w piaszczyste plaże. Położony jest w gminie Jabłonna Lacka (województwo mazowieckie), na wschód od miejscowości Mołożew-Wieś. Celem utworzenia rezerwatu była ochrona stanowisk lęgowych rzadkich gatunków ptaków oraz miejsc koncentracji ptaków w okresie jesiennym, zimowym i wiosennym, co decyduje o specyfice i niewątpliwych walorach przyrodniczych rezerwatu. Wydma Mołożewska stała się jedną z ostatnich ostoi kulona – ptaka będącego na granicy wymarcia. Niestety, ptaki te przestały gnieździć się w tym miejscu już pod koniec lat 80. XX wieku. Nadal gniazdują przedstawiciele rzadkich gatunków: sieweczka obrożna, rybitwa rzeczna i białoczelna, krwawodziób, rycyk, świergotek polny. Rezerwat spełnia także ważną rolę dla gatunków przelotnych, takich jak np. brodziec piskliwy, brodziec leśny i batalion. Wiosną i jesienią na nadbużańskich łąkach i rozlewiskach spotkać można liczne stada dzikich gęsi (gęgawa, zbożowa i białoczelna), kaczek (krzyżówka, cyranka) i łabędzi niemych (źródło: Nadleśnictwo Sokołów).

Znaczna odległość do celu mocno go jednak urealniła. Już w drodze zorientowałem się, że trzeba trasę zmodyfikować i odwiedzić coś bliższego 🙂 Wypadało chociaż na chwilę się zatrzymać, więc Wydma Mołożewska musi zaczekać. W Łosicach skręcam na Niemojki i lecę w kierunku znanego mi już Drażniewa. Mijam zapomniane przez cywilizację wioski: Hruszew, Tokary. Są bardzo urokliwe, a dodatkowa atrakcja to… najprawdziwszy bruk zamiast asfaltu 🙂 A myślałem że wyasfaltowano już wszystko…

Jest i Drażniew. Tu poczułem się jak u siebie 😉 Mijam młyn, wjeżdżam w las i jestem nad jeziorkiem 🙂 Tłumy! Wędkarz przy wędkarzu jak na zawodach 😉 Wcale się nie nie dziwię – jest piękna pogoda. Ja jednak mijam towarzystwo i biegnę prosto nad Bug. Łąki są pięknie ukwiecone a miejscami podmokłe 😉 No cóż, nie będę ryzykował nabierania wody do butów, więc z przyjemnością się ich pozbywam (nie, nie wyrzucam – więc nikt nic po mnie nie znajdzie) i nad Bug docieram boso 🙂

Zerkam po drodze na Toczną, ale ciężko ją poznać. To nie ta leniwa płytka rzeczka z zeszłych wakacji, tylko sine odmęty budzące respekt 🙂 Jak Bug ma 2 metry więcej to dopływy muszą się dostosować 😉 Zapewne za miesiąc wszystko wróci do normy.

Soczysta majowa zieleń, błękit nieba, przyjemne ciepło – taki maj lubimy 🙂 Zakładam „polar” (nie, nie bluza 🙂 ) i do roboty. Trochę pogaduch z wędkarzami, trochę kręcę się o okolicy i można wracać.

Wiosenne ładowanie akumulatorów zakończone sukcesem.

Dodaj komentarz