Tam gdzie rosną niezabudki

Ledwo wróciłem z letnich wojaży, dopadł mnie Andrzej z hasłem „Lubenka”. Lubenka to mała wieś koło Łomaz (a gdzie są Łomazy? – zapytała mnie koleżanka 🙂 ), gdzie rok temu zrobiłem swój reportaż roku z widowiska „Wereja”. Krótkie negocjacje z rodziną, uzgodnienie planów rodzinnych i około czternastej podjeżdża po mnie elegancki nowy nabytek Andrzeja z uśmiechniętym właścicielem za kierownicą 🙂

Zeszłoroczne widowisko były wyjątkowo efektowne i zastanawiałem się, czym zaskoczy mnie w tym roku „Czeladońka”, czyli zespół pasjonatów będących sprawcą całego tego zamieszania. Zaskoczenie było! Pełne!

Głównym punktem imprezy miał być… pokaz bajek dla dzieci 🙂 Wielkie niespodzianka i to bardzo pozytywna. Mnóstwo zaangażowanych osób, wiele pracy włożonej w przygotowania, efektowne stroje i przednia zabawa. Chwilami miałem wrażenie, że aktorzy bawią się lepiej od dzieci 🙂 

Kolejny raz okazało się, że ludzie są tu radośni, polityka daleko, życie płynie spokojnie, a wszyscy uśmiechnięci. Pozostaje im tylko podziękować za ten kawałek normalnego świata.

Zaś bohaterowie bajek odbyli długą podróż wśród widzów przy pomocy bajkowej ciuchci z prawdziwym zawiadowcą w czapeczce 🙂

Co tu się działo… Bolek i Lolek biegali za Tolą… a może na odwrót?

Baba Jaga rozdawała dzieciom jabłka, a Jaś z Małgosią nie protestowali…

Maja z Guciem dokonali oblotu całego terenu, rozrzucając po drodze cukierki…

Śnieżka ze swoimi krasnoludkami wybierali się jak zwykle do pracy…

Wilk próbował zjeść kwiaty Czerwonego Kapturka…

A siostry Kopciuszka upiększały się gustowną maseczką z ogórka.

Po pokazie dla dzieci pokazano jeszcze „Wereję” w wersji skróconej 🙂

W czasie oczekiwania na moje ulubione czarownice trafił nam się cały koszyk ciasta 🙂

A czarownice, oprócz tego, że ugotowały tradycyjnie swoją ziołową zupkę w kociołku, zatańczyły „zumbę czarownic”. To były bardzo nowoczesne czarownice 🙂

 

 

Dodaj komentarz