Nuta z Podlasia

„Polami, polami, po miedzach po miedzach”… tak było w „Nucie z Ponidzia”, a na moim Podlasiu jest podobnie. „Nie za szybko, kroki drobiąc, idzie wiosna”. 

Kolejne marcowe weekendy stoją pod znakiem niskich temperatur, przewalających się chmur i ogólnie jest „marcowo”. Mimo to w niedzielne popołudnie podrywam swoja następczynię do boju i ruszamy na fotograficzne łowy. 

Nasz cel to Kołczyn – stoi tam w niedużym lasku w otoczeniu pomnikowych drzew mała kaplica. A obok klasyki krajobrazu: polna droga z wierzbami, krzyż na rozstaju. Jakoś chętnie tu wracam, bo temat fotograficzny należy do moich ulubionych. 

Kręcimy się chwilę wokół kaplicy, potem ruszamy przez wichrowe pola ku wierzbom. Jeszcze stoją. W szale cięcia wszystkiego co popadnie obawiam się, że ktoś je kiedyś też zgładzi 🙁

Dochodzimy do rozstaju. Nie ma słońca, kolory raczej pesymistyczne, więc ostatecznie zdecyduję się na obróbkę dzisiejszych zdjęć w szarościach. Na razie jednak walczymy z zimnem i wiatrem i po kilku minutach zarządzamy odwrót. Gdzieś tam na chwilę prześwituje niebieskie niebo.

Półgodzinny spacer uznajemy za udany i wracamy do auta. Bo w domu czeka na nas ciepła kawa 🙂

1 comment

Dodaj komentarz