Bug na gorąco – Derło i okolice

Prognoza pogody na sobotni poranek zachęciła mnie do wykorzystania okazji, by przejść kolejny odcinek Bugu. Aparat na ramię i w drogę. 20 minut jazdy i jestem w Derle, malutkiej wiosce na uboczu Nadbużanki. Gościłem tu ostatnio jesienią przy okazji Jesiennych Warsztatów Fotograficznych. Samochód chowam pod drzewo na wzgórzu, bo zapowiadają, że będzie ciepło. Jest ciepło… bardzo ciepło. Z każdą minutą temperatura rośnie, podobno ma być około 33 stopnie. I faktycznie jest… stąd tytuł.

Schodzę w dół w dolinę Bugu i po kilku minutach zaskakujący widok: po łąkach jeździ ogromna ilość traktorów. Jest ich pewnie ze 30 i wygląda to dość abstrakcyjnie: ma się wrażenie że poruszają się na pierwszy rzut oka zupełnie bezładnie. Dopiero podejście bliżej ujawnia fakty: odbywa się wielkie koszenie nadbużańskich łąk, a każdy z traktorów „obrabia swój odcinek frontu robót” 🙂 Za traktorami biegają stada bocianów…

Odbijam w boczną ścieżkę i za chwilę jestem nad Bugiem. Traktory pyrkoczą jeszcze jakiś czas i znikają za pierwszymi krzakami. Idę ponad samym Bugiem, pot zaczyna zalewać mi oczy. Przecinam kilka nie skoszonych łąk, pachnących jakimiś ziołami i rozgrzaną trawą. Docieram na „kluczowy odcinek”, który na zdjęciach w google wyglądał na trudny do przejścia. Okazuje się, że nie jest źle – wyraźna ścieżka pomiędzy rozlewiskami pozwala przejść suchą stopą pomiędzy bużyskami, a widoki są przy tym fantastyczne. Na takie miejsca czekałem 🙂 Tu powstaje niesamowita panorama oddająca najlepiej urok i klimat nadbużańskiej przyrody.

Panorama2

Za chwilę na mojej drodze pojawia się jakaś odnoga Bugu, która zmusza mnie do obejścia, co skutkuje zagłębieniem się w las i za chwilę znowu jestem nad Bugiem, bo w tym miejscu jest ogromne zakole rzeki, które właśnie skróciłem. Odbijam w stronę cypla, gdzie wg zdjęć satelitarnych powinien być piasek i plaża. Za chwilę tam jestem i faktycznie – moim oczom ukazuje się niezwykły widok – ogromna piaszczysta łacha z wysoką skarpą po drugiej stronie Bugu. Zakręt o 180 stopni powoduje, że Bug jest tu bardzo wąski i białoruski brzeg wydaje się na wyciągnięcie ręki. Co więcej – poziom wody jest dramatycznie niski i suchą stopą docieram do połowy normalnego koryta rzeki. Na oko jest około 1,5 metra poniżej normalnego poziomu wody. Byłem w tym miejscu miesiąc temu, idąc z drugiej strony od Woroblina, ale wszystko wyglądało zupełnie inaczej. Cały Bug…

DSC_1091 Panorama DSC_1105 Panorama

Teraz czas na relaks. Kręcę się z aparatem dobra godzinę, docierając w każdy zakątek, studiuje topografię okolicy, planując wycieczkę przy wyższych poziomach wody. Piasek parzy w stopy, o poleżeniu nie ma mowy, bo można się tylko spalić. Przewidująco wziąłem krem z filtrem. Woda niby wygląda zachęcająco, ale Bug z racji opowieści o swojej nieprzewidywalności budzi we mnie jakiś lęk, więc wchodzę tylko po kostki na na zalany kawałek pasku, aby zrobić panoramę od strony wody.

Zapasy wody szybko topnieją i około 13 zarządzam odwrót, tym bardziej, że słońce pali niemiłosiernie. Od samochodu dzieli mnie około 5 km, idę więc pomału, oganiając się od komarów, które w zacienionych miejscach rzucają się na mnie chmarą. Oganianie się jest mało skuteczne i kolejne dwa dni będę podziwiał dziesiątki bąbli… Na słoneczku z kolei słońce wytapia ze mnie każdą kroplę wypitej wody.

Po drodze mijam schowany pod drzewami samochód pograniczników, którzy o dziwo nie zaczepiają mnie.. pewnie dlatego że siedzą w klimatyzowanej terenówce i jedzą kanapki, a komu by się chciało rezygnować z takich luksusów i wyłazić na upał 🙂

Wychodzę znowu na łąki, traktory nadal ciężko pracują. Podziwiam tych ludzi, bo nie są to jakieś klimatyzowane, wypasione maszyny, tylko tradycyjne Ursusy. Przypomina mi się mój ulubiony Lanz Bulldog…. cudowna maszyna. Mogę oglądać w nieskończoność 🙂

Wpadam z ulgą na wzgórze pod Derłem, odpalam swoją maszynę i ruszam w drogę powrotną 🙂

Trasa wycieczki:

Zrzut ekranu 2014-08-03 o 15.25.18

Dodaj komentarz