Gorzelnia

W ramach bonusu plenerowego trafiła nam się gratka dla miłośników trunków „pędzonych”. Dzięki znajomościom jednego z Amigos mamy możliwość wejścia do nieczynnej od kilku lat gorzelni w Cieleśnicy.

Dla miłośników obiektów industrialnych jest to niezwykła atrakcja. Aparatura okazuje się być dość mocno zaawansowana technologicznie i nie jest to zwykła „bańka z zacierem”. Zakład jest już od jakiegoś czasu nieczynny – jak nam opowiada oprowadzający nas pan – z powodów ekonomicznych. Produkcja się nie opłaca, mimo iż jej koszty są minimalne. Co w tym kraju jeszcze się opłaca?

Przechodzimy kolejne sale – z kotłami do fermentacji, jakieś mieszalnie, aparatura do podgrzewania, piwnice i wreszcie wchodzimy do pomieszczenia z kolumną rektyfikacyjną. Mieści się ona w wysokiej wieży, na której szczyt oczywiście się wspinamy. Na górę prowadza schody biegnące wzdłuż ścian od jednej ażurowej platformy do kolejnej. Jest ich w sumie 4. Po drodze mijamy mnóstwo rur, zaworów, szklanych okienek i dziesiątki tajemniczych przedmiotów oplatających aparaturę.

Całość, mimo przestoju i swoich lat, wygląda jeszcze dość dobrze i podobno dałoby się to wszystko względnie szybko uruchomić. Po zejściu na dół zaglądam jeszcze na strych głównej hali, gdzie wiszą jakieś łańcuchy, a panujący półmrok i ciemne ściany podkreślają groźny i niesamowity nastrój miejsca rodem z horroru. Na zewnątrz wszystko zarasta, stoją resztki murów po rozebranych budynkach, stoją też rozpadające się gigantyczne beczki. Słowem – Polska w budowie…

Wycieczka robi duże wrażenie… robię trochę zdjęć różnych elementów – a nuż komuś się przyda przy konstrukcji podobnej aparatury na domowe potrzeby 😉

Żegnamy się i … plener można uznać za zakończony. Za pół godziny jestem w domu i biorę się za obróbkę zdjęć 🙂

Dodaj komentarz