Trojan i przyległości

Zapowiedź kolejnego słonecznego weekendu musiała się tak skończyć – wycieczką na wypatrzony wcześniej rezerwat Trojan.

Temperatura powietrza szybko osiągnęła zapowiadane 30 stopni, wypadało więc tylko uzbroić się w chustkę na głowę, warstwę kremu na ramiona, wodę do plecaka i w drogę.

Do celu mam około 30 km, dojeżdżam tam sprawnie i widząc prześwitującą między drzewami wodę – szukam miejsca do zatrzymania. Te znajduję błyskawicznie przy wiacie, obok której stoi kilka tablic informacyjnych i zaczyna się ścieżka prowadząca prosto nad jezioro Trojan.

Ruszam wyjeżdżonym traktem pośród łąk, a po około kilometrze odbijam w wąską ścieżkę w stronę Bugu. Wkrótce ścieżka kończy się i zaczyna walka z naturą 🙂 Pełny surwiwal „dokąd oczy poniosą”. Lekko nie jest – gigantyczne trawy, krzaki, zawalone pnie drzew, które odkrywam dopiero jak się o nie potknę, bo skryte są w warstwie uschłych traw – z wyprawy wrócę podrapany jak po walce ze stadem ogrów 😉 Niski stan wody powoduje, że na szczęście kolejne zagłębienia terenu, które na zdjęciach satelitarnych wyglądały na wypełnione wodą, daje się pokonywać suchą stopą. Jeszcze tylko przeprawa po chyboczących pniach i szczęśliwie przebijam się do Bugu, podziwiając odniesione rany 😉

Stąd mam widok na tzw. Kolano – jest to wyjątkowo ostry zakręt Bugu. który robi zwrot prawie o 180 stopni. Muszę przyznać, że z góry wygląda to bardzo efektownie.

DSC_7791 Panorama

Teraz wkraczam na część czerwonego szlaku biegnącego wzdłuż Bugu. Idę wysoką skarpą, tuż nad krawędzią, czasem schodząc na dół w celach fotograficznych. Trochę dziwię się, że znaki są raz czerwone, a raz fioletowe. W drodze powrotnej odkryję, że to wspólna część nadbużańskiego szlaku i leśnej ścieżki edukacyjnej.DSC_7805 PanoramaPo około dwóch kilometrach ponownie wychodzę na łąkę. Jestem już blisko Mierzwic, co objawia się znaczną ilością samochodów i ludzi 🙂 Zdziwiony widzę nawet autokar, ale szybko okazuje się, że mają się tu dziś odbyć zawody wędkarskie. Stosowne rezerwacje łowisk wiszą na drzewach 🙂 Widzę rozstawione grille, namioty i trwa ogólnie jedna wielka zabawa 🙂 Na szczęście szybko mijam ten rejon i zmierzam do wypatrzonych na mapach wydm. Wygląda, że jest ich niewiele – pewnie zdjęcia na google były stare. Trochę piasku faktycznie jest, ale powoli zarasta go trawa. Jest kilka kąpiących się osób, szybko uciekam więc w miejsca bardziej odludne. Próba znalezienia skrótu tym razem kończy się wycofem. Ledwo widoczna w chaszczach ścieżka kończy się w totalnej dziczy i nie ma szans przejść dalej. Zresztą, po okrążeniu wściekłych krzaków okaże się, że nie było szans na skrót – dalej jest rozlewisko łączące się z Bugiem, a do wypatrzonego piaszczystego cypelka nie uda się dotrzeć.
DSC_7838 PanoramaBiegnę na przełaj przez łąkę i ląduję na znajomym, oznakowanym na czerwono szlaku.  W poszukiwaniu ścieżki do wsi udaje mi się przejść jeszcze około kilometra.
DSC_7850 Panorama

Wreszcie wypatruję możliwość dostania się do głównego traktu i … trafiam na czyjeś podwórko. Pani łaskawie zezwala na przejście „no skoro już pan tu wszedł”. 😉

Za chwilę udaje mi się wydostać na drogę. Mierzwice, to miejsce gdzie czas zatrzymał się w miejscu, a jednocześnie dla kontrastu co jakiś czas razi nowobogactwo przyjezdnych, którzy masowo wykupują tu całe siedliska. Mijam stare domy z zamkniętymi okiennicami, na drzwiach wiszą wielkie, żelazne kłódki. Droga faluje w górę i w dół, czasem przebiegnie przez nią jakiś kot. Skrzynka pocztowa wisi na płocie obok wielkiego krzyża, ledwo widocznego zza pochłaniającej go roślinności.

Wieś się kończy i docieram do lasu. Mijam dziesiątki domków letniskowych, zgrupowanych w jakieś ośrodki wczasowe rodem z PRL, trafia się nawet Sanatorium 🙂

Na drzewie nadal tkwią zwłoki ofiary zderzenia z drzewem 🙂

Do parkingu mam jeszcze kilka kilometrów, mijam kolejne tablice informacyjne związane nie tylko ze szlakiem, którym dopiero co szedłem, ale i leśnymi ścieżkami, które mają przybliżyć ludziom, jak działa przyroda i cały leśny ekosystem.

Wreszcie po 11 kilometrach docieram do auta 🙂 Mimo że dopiero czternasta, mam dość na dziś – upał trzyma, chociaż prognoza zapowiadała o tej porze burzę. Liczyłem zresztą na nią, bo chciałem zrobić zdjęcia „burzy nadbużańskiej” 😉 Nie tym razem.

Szybko do auta i za 40 minut jestem w domu 🙂

Całość wycieczki:

I trasa:

Zrzut ekranu 2015-06-13 o 17.19.28

Dodaj komentarz