Trekking rzeczny

Od kilku tygodniu obserwuję stan wody na Bugu, a ta ciągle opada. To chyba okazja, żeby znowu przespacerować się dnem rzeki 🙂 Szukam na zdjęciach satelitarnych miejsc, gdzie widać trochę piasku, a gdzie jednocześnie jeszcze nie byłem. Wybór jest dość oczywisty – okolice wsi Drażniew. Tym razem wypad będzie trochę dalej, bo to ponad 50 km. Okolica wygląda obiecująco 🙂 Szczególnie ciekawie wygląda mocno meandrująca mała rzeczka o swojskiej nazwie Kałuża 🙂 Dodatkową atrakcją mają być zapowiadane na weekend rekordowe upały…

Wyjeżdżam dość wcześnie, szybko dojeżdżam do Platerowa. Tu szybkie zakupy śniadaniowe, chwilę patrzę na opuszczoną stację kolejową i dworzec – kiedyś zrobiłem tu kilka zdjęć i od tamtej pory nic się nie zmieniło. Ruszam dalej w kierunku wsi Mężenin. Wiążą się z nią pewne wspomnienia, ale o tym będzie na końcu. Mijam wieś, jeszcze kilometr i droga asfaltowa zamienia się w leśną szutrówkę. Cisza, pustka, pachnący las – są jeszcze takie miejsca. Na środku drogi stoją dwie małe sarenki. Zatrzymuję się, aż spokojnie sobie przejdą. Gdzieś tu w lesie powinien być zjazd wypatrzony na mapie, który doprowadzi mnie do potężnego jeziora w kształcie rogala – pozostałości po starym korycie Bugu. Zjazd owszem jest – w wyboistą leśną dróżkę, która jednak cieszy się powodzeniem, bo mijam po drodze kilka aut. W końcu takie miejsce to raj dla wędkarzy.

DSC_8593 Po około dwóch kilometrach pojawia się jezioro i lasek – tu chowam samochód w cieniu. Upał zaczyna przypiekać w plecy. Smaruję się dość mocno kremem, bo zapowiadane 35 stopni szybko zamieniłoby skórę w pieczeń 😉 Już po kilkunastu metrach widzę szereg uschniętych drzew, które sugerują, że tam płynie szukana rzeczka Kałuża. Odkrycie jest fantastyczne  – szeroka na kilka metrów, piaszczyste dno – wije się zakrętami przez najbliższe kilka kilometrów, wody do pół łydki, czasem po kolana. Opcja jest tylko jedna – trekking rzeczny 🙂

DSC_8599 Przez najbliższą godzinę będę więc „żeglował” aż do ujścia rzeki do Bugu. Żeby nie było za łatwo, muszę co jakiś czas omijać zwalone pnie, idę zygzakiem, bo wiele drzew wisi nad wodą, zmuszając do ich ciągłego omijania. Kilka razy muszę przejść ponad nimi – leżą w poprzek rzeki, tworząc malownicze tamy. Mijam jakieś resztki mostu, podążam dalej zielonym tunelem, bo koryto rzeki leży około 1-2 metry poniżej otaczającego terenu, a brzegi porośnięte są jakimiś gigantycznymi trawami 🙂

DSC_8604 Na jednym z mijanych drzew siedzi piękna czapla – mijam ją bardzo blisko, a ta ani drgnie. No dobra, niech myśli że jej nie widzę 🙂 Robię kilka wyjątkowych zdjęć i dalej w rejs… Im bliżej Bugu tym mniej zakrętów. W kilku miejscach pojawia się „głębina” – czyli około 80 cm wody 🙂 Zamoczone nogawki w tej temperaturze schną w kilka minut. Wreszcie widać ujście – piaszczysta łacha wchodzi na kilka metrów w Bug, a potem widać czarną otchłań 🙂 Wyłaniam się zza traw, zdziwiony wędkarz odpowiada na „dzień dobry” 🙂

DSC_8619 Skręcam w lewo i ruszam wzdłuż Bugu na widoczną kilkaset metrów dalej łachę piasku. To co wyglądało na niewielką podwodną wysepkę, teraz jest wielkim piaskowym traktem biegnącym środkiem rzeki. Piasek jest tak gorący, że nie da się na nim ustać. Przebiegam po nim podskakując, a i tak przez chwilę jeszcze czuję jakbym przebiegł po ogniu. Teraz mogę sobie zafundować spacer środkiem rzeki sucha stopą 🙂

DSC_8625 Panorama DSC_8674 Panorama

Cały trakt rozdzielony jest na kilka wysp, ale łącząca je woda, to kilka centymetrów i ledwo sięga do kostek. Udaje mi się dotrzeć do ostatniej, wysepki i tu zakładam obóz 🙂 Obok przepływają kajaki, widać że pozostała część koryta rzeki ma się nieźle. Dalej woda straszy czarną otchłanią 🙂 Jak to Bug, płynie jak chce. Od brzegu odgradza mnie kanał wypełniony lodowatą wodą. Dziwne zjawisko 🙂

DSC_8699 Panorama

DSC_8706 Obchodzę go, aby wyjść na brzeg i zrobić ujęcie z wysokiej skarpy. Widać stąd odnogę starego rozlewiska, które przy tym stanie wody bardziej przypomina kupę błota a nie jezioro. Stosowna dokumentacja fotograficzna zostaje wykonana 🙂 Cała łacha pełna jest śladów crossów, czy też innych quadów – właściciele mają okazję się powyżywać 🙂 Rejestruję materiał fotograficzny, a że słońce przypieka coraz mocniej, zaczynam odwrót. Tą samą drogą wracam na brzeg, docieram do ujścia, przekraczam Kałużę i idę wzdłuż Bugu w przeciwną stroną. Docieram na wysoką skarpę, skąd z góry obserwuję zmagania kajakarzy, którzy na samym środku rzeki wpadli na piasek i próbują zepchnąć swój sprzęt na wodę 🙂

DSC_8722 Tu już jest zupełne odludzie, idę przez puste łąki, nad którymi faluje rozgrzane powietrze. Moja ścieżka znowu zbliża się do jeziora, przy którym zaczynałem swój spacer, a za jakiś czas znowu jestem nad Kałużą 🙂 Przebijam się przez trawy z planem krótkiego biwaku. Znajduję kawałek piasku na brzegu i wygrzewam się około pół godziny, od czasu do czasu chlapiąc wodą dla ochłody 🙂

Jest trzynasta, żar zaczyna być nieznośny. Wracam szybko do samochodu, łapiąc po drodze czaplę w locie. Teraz tylko przebić się do drogi i znowu jadę leśną szutrówką do Mężenina.

A tu chodziłem po wodzie 🙂

Zrzut ekranu 2015-07-05 o 07.44.45

I cała trasa:

Zrzut ekranu 2015-07-06 o 18.01.12

1 comment

  1. Cudnie piszesz Wiesiu(!)-polszczyzną literacką,niewydumaną i zachwycającą w swojej prostocie!Masz bogate wnętrze i dostrzegasz piękno zwyczajnych rzeczy.Nie trzeba lecieć na Madagaskar,żeby popływać na modnych „kajtach” jak próżni celebryci.Cieszę się,że mogliśmy wspólnie z grupą fajnych ludzi iść pięknymi szlakami.;-)

Dodaj komentarz