Olsztyn

Ostatni dzień naszej wycieczki. Tym razem już bez pośpiechu wstajemy około 7, pakujemy nasz bagaż i ruszamy do umówionego przez Renię baru na śniadanie. Chwila pogawędki z panią z okna i jedziemy do centrum Olsztyna. Czeka tu na nas umówiona pani przewodnik, która zabiera nas na trzygodzinną wycieczkę po mieście. Potwierdza się to, co zauważyłem dzień wcześniej – to jedno z najładniejszych polskich  miast, jakie widziałem. Czysto, wszystko zadbane, czytelny i przejrzysty układ komunikacyjny, piękna starówka, mnóstwo ludzi, knajpek, zieleni, wzgórza, schody, jeziora – no i koncerty (akurat odbywają się Olsztyńskie Spotkania Bluesowe). Zwiedzamy park, skąd przechodzimy na Zamek Olsztyński. Na jego zwiedzaniu zejdzie nam godzina.

DSC_0503_olsztyn

Kapituła warmińska rozpoczęła budowę olsztyńskiego zamku przypuszczalnie w roku 1346 w granicach niewielkiego, wysoko wyniesionego cypla, na wschodnim brzegu rzeki Łyny. Prace przy jego wznoszeniu przebiegały w kilku etapach. Najpierw postawiono ceglane ściany głównego, podpiwniczonego skrzydła mieszkalnego i kurtynę południowo-wschodnią z bramą wjazdową. W latach 70-ych XIV wieku podciągnięto zasadnicze odcinki murów obwodowych od strony zachodniej z wprowadzoną w ich narożniku cylindryczną wieżą o podstawie opartej na kształcie kwadratu. Regularny zespół warowny ustawiony był narożami do kierunków świata i posiadał wymiary zewnętrzne około 40×57 metrów. Zamek składał się wówczas z głównego domu mieszkalnego – siedziby burgrabiego, oraz budynku o funkcjach gospodarczych i wspomnianej wcześniej wieży.

W ostatnim 20-leciu XIV wieku podwyższono mury obwodowe i obydwa przeciwległe skrzydła. Główny gmach przyjął formę trójkondygnacyjnego ceglanego budynku o wymiarach 40×23 metry, do którego od dziedzińca przylegały piętrowe krużganki. Na jego piętrze znajdowała się izba mieszkalna administratora z wykuszem latrynowym, kancelaria, refektarz, a także nakryta czteroramiennym sklepieniem gwiaździstym kaplica pw św. Anny. Gdzieś w pobliżu usytuowano też zapewne główny skarbiec kapituły. Budynek południowy podwyższono o trzy poziomy z przeznaczeniem na magazyn, browar, spiżarnię i kuchnię, a od strony zewnętrznej mury zwieńczono drewnianymi hurydycjami, służącymi do obrony pionowej oraz kontroli podjazdu do warowni. Cylindryczna wieża pełniła wielorakie funkcje: była jednocześnie lochem więziennym, mieszkaniem straży, łącznikiem pomiędzy murem kurtynowym i skrzydłem południowym, a także strategicznie najważniejszym stanowiskiem obserwacyjnym i obronnym. Po XV-wiecznej nadbudowie wieża mierzyła około 30 metrów wysokości. W obrębie twierdzy znajdowały się ponadto: zbrojownia, prochownia, stajnia, łaźnia i wozownia. Te ostatnie prawdopodobnie ustawiono wzdłuż murów kurtynowych na dziedzińcu. Od strony zachodniej, na terenie bezpośrednio przylegającym do zamku, istniał w średniowieczu folwark i młyn wodny.

Podczas wojny z Zakonem w 1410 roku obiekt chwilowo zajęły wojska polskie. Przejął go wówczas w zarząd książę Janusz I Mazowiecki, który obok Olsztyna otrzymał także Ostródę i Działdowo. Nie na długo jednak, bowiem zamek dość szybko wrócił w ręce kapituły. Cztery lata po tamtych wydarzeniach, w trakcie tzw. wojny głodowej, 8 sierpnia 1414 roku Polacy ponownie stanęli pod murami warowni. Na wieść o ich nadejściu załoga dokonała sprawnej samoewakuacji i budowlę bez walki zagarnęła drużyna pod dowództwem rycerza Dziersława z Włostowic. Trzymała ją zaledwie do września, wtedy bowiem zamek odbili Krzyżacy, którymi dowodził dzielny komtur pokarmiński Helfrich von Drahe. Po wojnie nastąpiła rozbudowa ceglanych fortyfikacji zewnętrznych z Bramą Dolną, stanowiącą wówczas główny wjazd do zamku. Obwód warowny wzmocniono cylindrycznymi basztami, dostosowanymi częściowo do użycia broni palnej. W pierwszej połowie XV wieku olsztyńską twierdzę połączono z obwarowaniami miejskimi, zachowała ona jednak strategiczną oraz komunikacyjną autonomię i była oddzielona od miasta szeroką fosą.

Na początku wojny trzynastoletniej, w lutym 1454 roku niezadowoleni ze zwiększenia obciążeń podatkowych okoliczni chłopi ruszyli na zamek z intencją jego zburzenia (a może by tak zburzyć Sejm?). Zamiary były jak najbardziej szczytne i uderzająco odważne, ale jak to w życiu, z planów tych niewiele wynikło i ostatecznie inwazja skończyła się marnie, tj. na odebraniu kluczy administratorowi kapitulnemu i spaleniu jednego z mostów. W roku następnym twierdzę podstępem opanował najemny dowódca zaciężnych wojsk na usługach Zakonu Jerzy von Schlieben. Najpierw zmusił kanoników do ustępstwa, a potem osadził wszystkich w ponurym więzieniu. Obiekt przejęli najemnicy, którzy doszczętnie obrabowali swoją nową siedzibę. W roku 1466 na mocy pokoju toruńskiego Olsztyn wraz z całą Warmią został przyłączony do Polski. Z początkiem XVI stulecia przebudowano zamkowe wnętrza w domu południowo-zachodnim i wykonano nowe sklepienia w budynku mieszkalnym oraz w kaplicy. Jej wystrój zaprojektował i zrealizował olsztyński murator Mikołaj, zainspirowany jakoby wystrojem kościoła dominikańskiego w Elblągu. Być może prace te prowadzono pod okiem Mikołaja Kopernika, który w okresie 1516-21 (z roczną przerwą) mieszkał tutaj, pełniąc funkcję administratora dóbr kapituły warmińskiej. Astronom dowodził skuteczną obroną twierdzy, jaka miała miejsce w 1520 podczas ostatniej wojny polsko-krzyżackiej.

Dalszy rozwój nowoczesnej techniki wojennej sprawił, iż z czasem znaczenie militarne zamku uległo znacznej dewaluacji. U schyłku XVI wieku pełnił on już tylko funkcje mieszkalne. W fatalnych dla Polski latach Potopu przez gmach przeszła nawałnica szwedzka, ograbiając go ze wszystkiego, co przedstawialo jakąkolwiek większą wartość. Po pierwszym rozbiorze nastąpiła sekularyzacja aktywów biskupa i kapituły. Olsztyńską warownię przejęła pruska administracja, urządzając tam siedzibę Urzędu Kontroli Majątków Państwowych, a w 1779 roku pierwsze piętro skrzydła mieszkalnego zagospodarowała nowo utworzona gmina ewangelicka. W 1756-58 na miejscu średniowiecznej bramy wjazdowej powstał barokowy budynek mieszkalny dla administratorów, a w drugiej połowie XVIII wieku wzniesiono most łączący miasto z twierdzą. W okresie 1909-11 budowlę przeznaczono na siedzibę i kancelarię prezydenta rejencji wschodniopruskiej. Podczas adaptacji do nowych funkcji część wnętrz zmodernizowano i regotyzowano. W latach międzywojennych odbudowano uszkodzony sto lat wcześniej w pożarze hełm wieży, przeprowadzono też pierwsze badania archeologiczne. Nie zniszczony w czasie II wojny zabytek aktualnie pełni funkcje muzealne.

Do czasów współczesnych średniowieczna twierdza biskupów warmińskich zachowała się w nad wyraz dobrej kondycji i na tle większości podobnych budowli ten zgrabny zameczek sprawia bardzo korzystne wrażenie. Obecnie mieści się w nim Muzeum Warmii i Mazur, a od 1997 działa tutaj również Bractwo Rycerskie. Cenne i bogate zbiory obejmują m.in. ekspozycję archeologiczną, kolekcję sztuki zdobniczej, rzemiosło artystyczne, sztukę współczesną, stare ikony. Osobne miejsce zajmuje stała wystawa biograficzna poświęcona Mikołajowi Kopernikowi, prezentowana w komnacie wielkiego astronoma. Oprócz muzeum na zamku funkcjonuje niewielka galeria oraz sklep z pamiątkami, a na podzamczu kawiarnia [źródło: zamkipolskie.pl].

Z zamku przechodzimy na starówkę, mijając m.in. pomnik Kopernika, Stary Ratusz docieramy pod bazylikę archikatedralną św.Jakuba. Naszą wycieczkę kończymy obok pomnika patrona Olsztyna, św. Jakuba i Domu „Gazety Olsztyńskiej”. Tu też rozstajemy się z naszą panią przewodnik, a za chwilę odkrywamy obok czeską piwiarnię 🙂 No grzech nie skorzystać 😉

DSC_0541_olsztyn

Niespiesznym spacerkiem docieramy do polecanego przez miejscowych przyjaciół Jarka baru Jakubek Muszle św. Jakuba z „muszelkami”, czyli małymi, nadziewanymi, pierożkami. Są pyszne 🙂

Posileni, ruszamy na miejsce zbiórki, gdzie czeka już na nas niezawodny Mirek z busem. Zostaje nam tylko droga powrotna – około 400 km. Bus znowu robi się „wesoły”. Każdy kolejny przystanek wzmaga tą wesołość 😉 Jeden z ostatnich kończy się turniejem w rzucie jabłkiem na odległość 🙂 Zwycięzcy nie wyłoniono… za to śmiechu mnóstwo!

Ostatnie kilometry to już snucie planów na kolejną wycieczkę 🙂 Zapewne jesienią!

Dodaj komentarz