Górskie klimaty na Roztoczu

Tak więc przede mną dawno nie odwiedzane Roztocze. W oczekiwaniu na słoneczne weekendy sprzyjające fotograficznym łowom na pejzaże mijały kolejne zimowe tygodnie. Niestety – pomimo mroźnej i śnieżnej zimy – aura nie sprzyjała. Słabe światło, pochmurno – i już był luty.

W lutym z kolei miałem od dawna zaplanowane dwie imprezy turystyczne, więc byłem już zdany na pogodę „zastaną” 🙂

Jak na złość, tuż przed wyjazdem na Roztocze przyszła odwilż. Trudno. W końcu jechałem też spotkać fajnych ludzi. O ile w dniu wyjazdu było mokro i deszczowo, to dzień przeznaczony na wędrówkę okazał się bardziej łaskawy. A nawet więcej – mgła, w której przyszlo nam spacerować, okazała się bardzo fotogeniczna i nastrojowa.

Przybywam w piątek do Soch, gdzie już w progu wita mnie komitet powitalny z naleweczką 🙂 Jestem pierwszy raz na zlocie forum, więc chwilę trwa zapoznawanie, kto jest kto w tłumie 25 osób 🙂 Intergracyjny wieczór w towarzystwie fantastycznych ludzi mija błyskawicznie. Są dwie gitary, są wspólne śpiewy i tysiąc tematów do przegadania z miłośnikami górskich wędrówek. Jest też kominek, w którym pieką się kiełbaski 🙂

Organizatorzy spotkania ustalają plan na kolejny dzień i idziemy spać po długiej podróży, która dla niektórych oznaczała przejechanie całej Polski.

Poranek wita nas mgłą. Na szczęście nie pada. Zdyscyplinowana grupa rusza punktualnie na szlak. Jestem pod wrażeniem 🙂

Przemierzamy leśne ścieżki z Soch do Florianki

Florianka to Ordynacka osada leśna, położona na skraju lasów zwierzynieckich przy dawnym gościńcu prowadzącym ze Zwierzyńca do Górecka Starego. Jej historia sięga prawdopodobnie pierwszej połowy XIX w. W 1830r. wybudowano tu pierwsze budynki na potrzeby leśnictwa, m.in. leśniczówkę oraz dwie gajówki. Do dziś zachowały się zagrody dawnych gajówek. W kilka lat po powstaniu siedziby leśnictwa, w odległości ok. 1 km na osi alei zwierzynieckiej został wybudowany folwark, na który składały się budynki gospodarcze oraz budynek dworu – rządcówki. Produkowane przez folwark płody rolne, służyły między innymi do dokarmiania zimą zwierząt, bytujących w ordynackim zwierzyńcu [źródło:  Roztoczański Park Narodowy].

Tam na chwilę biwakujemy i ruszamy w kierunku części osady, gdzie prowadzona jest hodowla konika polskiego. Koniki ufnie podchodzą „do płota” w nadziei na kostkę cukru. Niestety, zostaje im tylko obgryzać źerdzie 😉

Powstaje koncepcja zrobienia małej pętelki przez łąki, aby obejrzeć wypatrzone z daleka dziwne konstrukcje 🙂 Z radością odkrywam, że są to dzieła jednego z poprzednich Landartów, który od dwóch lat gości nad Bugiem w okolicy Bubla Starego. Wiedziałem, że gdzieś są… a tu taka niespodzianka. Do tego w okolicznościach, których mogą mi pozazdrościć poszukiwacze pejzaży z Fotoklubu 🙂 Wszystko spowija mgła, potęgując nastrój tajemniczości i nierealności. Widzę zresztą, że pozostałym wędrowcom klimat też się udziela. Mogę też chwilę uchodzić za „fachowca” objaśniając ideę Landartu 🙂

Pstrykam sporo ujęć, wiedząc, że ma mają potencjał 🙂

Ruszamy dalej w trasę. Teraz czeka nas przemarsz około 6 km w stronę Stawów Echo. Po drodzę mijam kolejne istalacje Landartu, mniej spektakularne, ale za każdym razem zakakujące swoim pojawieniem się.

Wreszcie Stawy i kolejny odpoczynek. Gorąca herbata i czekolada dodają energii.

Skręcamy na wydmę ciągnąc się wzdłuż Stawów i ścieżką przyrodniczą docieramy na tyły budynku Roztoczańskiego Parku Narodowego. Tu chwilę próbujemy się pozbierać, bo cześć grupy poszła krótszą drogą prosto do Zwierzyńca. Przejmuje ich we władanie knajpka, więc w niewielkiej podgrupce ruszamy po kolejną zdobycz, która ma zwieńczyć dzisiejszą wycieczkę.

Przed nami Bukowa Góra.

Ścieżka rozpoczyna się przy Ośrodku Edukacyjno – Muzealnym RPN w zabytkowej części Zwierzyńca. Ścieżka prowadzi na południe ukazując kolejno: „Głaz Papieski”, Pomnik Pamięci Poległych Leśników, następnie obszar ochrony ścisłej Bukowa Góra oraz punkt widokowy z panoramą na strefę krawędziową Roztocza Środkowego. Ścieżka kończy się w miejscowości Sochy przy cmentarzu upamiętniającym niemiecką pacyfikację wsi 1 czerwca 1943 r. Z Soch można wrócić do Zwierzyńca drogą asfaltową (około 3 km, 1 godz.) lub udać się w dalszą wędrówkę szlakiem krawędziowym. Ścieżka trudna ze względu na znaczącą różnicę wzniesień wynoszącą ok. 80m – wymaga pokonania stromego podejścia po schodach. Nie należy z niej korzystać w czasie porywistych silnych wiatrów, które czynią trasę niebezpieczną, ze względu na spadające gałęzie drzew, szczególnie na odcinku w obszarze ochrony ścisłej [źródło: Roztoczański Park Narodowy].

Dość długo idziemy płaską ścieżką, która dopiero pod koniec trasy „staje dęba” 🙂 Dotychczasowa wędrówka była pewnie mało górska, więc teraz wszyscy mają okazję się przekonać, że na Roztoczu Ziemia wcale nie jest płaska jak naleśnik 🙂

W pocie czoła zdobywamy Górę 🙂

Ścieżka kończy się punktem widokowym, skąd próbujemy podziwiać panoramę Roztocza. Mgła trochę zrzedła, w dole widać wieś, a tuż obok zaczyna się droga zejściowa. W 20 minut pokonujemy trasę w dół, jeszcze tylko zaglądamy na cmentarz upamiętniający ofiary pacyfikacji Zamojszczyzny w czasie II wojny światowej i za chwilę zamykamy pętlę.

Za nami prawie 17 kilometrów.

Teraz kolejny wieczór z pysznym żurkiem, pierogami i innymi przysmakami przywiezionymi przez zlotowiczów.

Na kolejny dzień zaplanowano jeszcze jedną wycieczkę, ja niestety muszę wracać. Rano przegadujemy jeszcze ze dwie godziny z tymi, którzy nie poszli na wędrówkę, jeszcze tylko wizyta na dworcu w Zamościu i dość szybko dojeżdżam do domu – w końcu mam najbliżej 🙂 

Sobotnia trasa:

Dodaj komentarz