Co nas wciąga?

Wiadomo – bagna 🙂

Od zeszłego roku dochodziły do mnie słuchy, że w przygotowaniu jest nowa ścieżka w Poleskim Parku Narodowym.

Końcówka kwietnia jest niestety chłodna, zieleń ani myśli wychylić nosa, ale na szczęście jest słonecznie, więc postanawiam wykorzystać okazję i ruszyć się nieco.

Do Poleskiego Parku Narodowego mam około godziny jazdy, wyjeżdżam około ósmej rano i bez tracenia czasu na błądzenie i poszukiwanie trafiam na parking. Droga jest świetnie oznaczona, trzeba się postarać, aby się zgubić.

Ścieżkę zbudowano z dofinansowaniem unijnym, więc jest za przysłowiową „darmochę”. Za to została przygotowana z rozmachem. Obok parkingu wita mnie wieża, zadaszenie, pełna infrastruktura do zrobienia biwaku na świeżym powietrzu. Z ciekawostek – parkingi są dwa. Ten na którym jestem jest duży i przeznaczony dla wszystkich, ale za to dzieli go od właściwej ścieżki 1,5 kilometra. Drugi zlokalizowano przy samej ścieżce i ten przeznaczony jest dla „dużych rodzin” i niepełnosprawnych. Zresztą na samej ścieżce zauważę za chwilę dużą liczbę ułatwień dla wymienionych grup.

Ruszam więc bitą drogą i pojawiam się w miejscu, gdzie droga skręca w rzadki lasek. Zaczyna się świat drewnianych klepek.

Kilkaset metrów i już widać właściwe bagno. Przy wyjściu z lasu czeka na mnie pierwsza wieża. Oczywiście pakuję się na górę.

Niestety – jest susza i na ścieżce Czahary zastaję tylko nieliczne kałuże. Bagno bardziej przypomina wielką jesienną łąkę, pokrytą rudymi trawami. Trzeba wrócić tu latem po większych opadach.

Tak czy inaczej – przemarsz ścieżką stanowi niezłą frajdę. Mijam kilka podestów z ławkami, kolejne wieże i po około dwóch kilometrach skręcam w stronę widocznego w oddali lasu.

Wszystko co dobre szybko się kończy. Docieram do stałego lądu 🙂 Czeka mnie jeszcze powrót na parking.

Aż żal, że przygoda skończyła się tak szybko…

Dodaj komentarz