Wycieczka nostalgiczna

Jest ciepła niedziela, zima się skończyła – czas ruszyć w teren. Korzystam z okazji i zabieram córki na wyprawę w okolice Romanowa. To właśnie tam po zakończeniu wojny zostali przesiedleni moi Dziadkowie.  Nie mówię dziewczynom gdzie jedziemy – to będzie niespodzianka. 

Pół godziny jazdy i zatrzymujemy się na rozstaju dróg. Stoi tu kapliczka. Stoi od 1946 roku – jest dziełem Dziadka. Widać po niej upływ czasu, ale miewa się całkiem dobrze. Za to siedlisko opustoszało – nie ma już ogrodów, nie ma domu, budynków gospodarczych.

Tak się nostalgicznie zrobiło. Robimy trochę pamiątkowych fotografii.

Po drodze jest jeszcze Romanów. Jako że tutejszy lokator jest patronem Liceum moich córek, robimy postój na krótki spacer wokół dworku. Lokatora oczywiście od dawna tu nie ma, ale jest jego Muzeum. To Józef Ignacy Kraszewski.

Dodaj komentarz